Disney wraca do „pań i panów”. Nowy prezes tnie etaty i odkręca ideologię

Josh D’Amaro nie czekał długo. Został prezesem Disneya w marcu 2026 roku i od razu pokazał, w którą stronę idzie firma: mniej ideologii, więcej klasycznej marki i zwolnienia.

Najpierw cięcia

W kwietniu poleciało około tysiąca etatów. Marketing, film, telewizja, ESPN, IT, korporacja. W lipcu doszły kolejne setki – Pixar, ESPN, National Geographic.

Oficjalna ściema brzmi znajomo: „elastyczniejsza organizacja”, „nowe technologie”, „lepsze zarządzanie zasobami”. Tłumaczenie zawsze jest to samo. Ludzie i tak wychodzą z kartonami.

D’Amaro przyszedł z parków. Tam Disney realnie zarabia. Studio i streaming od lat ciągną koszty i kłótnie. Nowy szef najwyraźniej uznał, że najpierw trzeba obciąć to, co nie dowozi magii – tylko budżet i działy od wizerunku.

Potem język

Jeszcze głośniej niż zwolnienia wybrzmiał powrót starych zwrotów.

Kilka lat temu Disney wyrzucał z parków „ladies and gentlemen, boys and girls”. Miało być inkluzywnie: „dreamers of all ages”, bez wskazywania płci. Teraz w komunikatach znów słychać klasyczne powitania. Firma nie zrobiła z tego wielkiej konferencji. Po prostu zaczęło wracać.

Dla jednych to drobiazg. Dla innych – sygnał, że skończyła się era, w której koncern wolał poprawność od gości z dziećmi.

D’Amaro mówi o „historiach, rodzinnych doświadczeniach i emocjonalnej więzi z marką”. W praktyce brzmi to jak: mniej kazań, więcej Myszki Miki.

Koniec ery Igera, początek porządków

Bob Iger zostawił imperium rozdęte, podzielone i zmęczone wojną kulturową. Jedna część publiczności chciała Disneya „nowoczesnego”. Druga – tego z dzieciństwa. Firma próbowała dogodzić wszystkim i w efekcie irytowała jednych i drugich.

Nowy prezes idzie w drugą stronę. Cięcia kadrowe. Sklejanie działów w „jednego Disneya”. Mniej sporów ideologicznych w komunikacji. Więcej tego, za co ludzie naprawdę płacą: parki, bohaterowie, emocje.

Czy to „powrót do korzeni”, czy tylko sprzątanie po latach, gdy marka sama sobie sabotażowała kasę? Tego D’Amaro nie powie wprost. Ale zwolnienia i „ladies and gentlemen” mówią wystarczająco głośno: stary kurs się skończył.

guest
0 Komentarze
Powiązany artykuł za 5 sek. Masowe zwolnienia w Tychach. Fiat wyrzuca 740 pracowników