W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie, w którym politycy związani z Konfederacją i Nowa Nadzieja alarmują w sprawie decyzji Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.
Jak wynika z materiału opublikowanego przez Jakuba Czarnotę, ZUS w Rzeszowie przyznał emeryturę w wysokości około 1600 zł obywatelowi Ukrainy, który pracował w Polsce zaledwie przez kilka miesięcy. Dokumenty w tej sprawie miały wyciec do sieci.
Co zrobiła Konfederacja?
W imieniu Nowej Nadziei i Sławomira Mentzena do dyrektora ZUS w Rzeszowie skierowano oficjalne pytania. Politycy chcą wiedzieć:
- ile takich decyzji wydano w ostatnich czterech latach,
- jakie kwoty z budżetu państwa polskiego przeznaczono i będą przeznaczane na dopłaty do emerytur obywateli Ukrainy.
Argumenty polityków
Autorzy materiału podkreślają, że polski system emerytalny jest na skraju wytrzymałości, a pokolenie dzisiejszych 30- i 40-latków może liczyć na bardzo niskie świadczenia. Domagają się wypowiedzenia umowy polsko-ukraińskiej z 2012 roku, która ich zdaniem – gwarantuje Ukraińcom przywileje emerytalne, na które w pełni nie zapracowali w Polsce.
Jak to działa w praktyce?
Umowa o zabezpieczeniu społecznym między Polską a Ukrainą z 2012 roku pozwala sumować okresy pracy w obu krajach przy ustalaniu prawa do emerytury. ZUS wypłaca świadczenie tylko za okresy składek opłaconych w Polsce. Jeśli łączna emerytura (polska + ukraińska) jest niższa od minimalnej polskiej i osoba spełnia warunki (w tym zamieszkanie w Polsce), możliwa jest dopłata do minimum.
Sprawa budzi silne emocje i jest kolejnym elementem debaty o kosztach systemu emerytalnego oraz zasadach przyznawania świadczeń cudzoziemcom.





