Kobieta z Londynu nie wie, który z braci–bliźniaków jest ojcem jej dziecka. Sad apelacyjny: testy DNA nic nie zmieniają

Kobieta, która uprawiała seks z dwoma braćmi–bliźniakami w odstępie zaledwie kilku dni, nie jest w stanie wskazać, który z nich jest ojcem jej dziecka. Sad apelacyjny stwierdził, że standardowe testy DNA są w tym przypadku praktycznie bezużyteczne – bo bracia mają praktycznie identyczny materiał genetyczny.

Co mówi sprawa z Londynu?

W Londynie kobieta, która w ciągu zaledwie czterech dni miała stosunki z identycznymi bliźniakami, nie jest w stanie stwierdzić, który z nich jest ojcem jej dziecka. Sąd apelacyjny orzekł, że badania DNA są bezużyteczne, ponieważ bliźniacy mają identyczny materiał genetyczny.

W tym przypadku matka dziecka miała stosunki z dwoma braćmi w krótkim czasie, blisko okresu owulacji. Gdy urodziło się dziecko, obaj mężczyźni zaczęli kwestionować, kto z nich jest prawdziwym ojcem.
Standardowy test ojcostwa, który w typowych przypadkach potwierdza ojcostwo z prawdopodobieństwem powyżej 99,9%, tu niczego nie rozstrzygnął. Dla testu obaj mężczyźni są „tym samym” ojcem genetycznym – bo ich DNA jest niemal identyczne.

Sad apelacyjny zaakceptował tę sytuację i stwierdził, że nie potrafi jednoznacznie wskazać, który z braci jest biologicznym ojcem dziecka.

Dlaczego DNA bliźniaków potrafi „zmylić” testy?

Bliźniaki jednojajowe (identyczne) powstają z jednej komórki jajowej, która po zapłodnieniu dzieli się na dwie. W praktyce oznacza to, że ich DNA jest do siebie bardzo zbliżone – są niemal „klonami”.
Standardowe testy DNA analizują tylko kilkadziesiąt wybranych sekwencji, które są u identycznych bliźniaków praktycznie takie same. Z tego powodu test pokazuje, że „jeden z nich na pewno jest”, ale nie wskazuje, który dokładnie.

Czy da się to kiedyś „rozwiązać” technicznie?

Teoretycznie możliwe jest zastosowanie bardzo zaawansowanej metody, takiej jak pełne sekwencjonowanie genomu, które bada praktycznie całą helisę DNA.
Taka analiza może wyłapać drobne mutacje, które powstały u każdego z braci po rozdzieleniu komórki, dzięki czemu dałoby się wskazać, który z nich jest ojcem z wysokim – ale nie stuprocentowym – prawdopodobieństwem.
Problemem jest jednak koszt (w jednym z wcześniejszych przypadków dotknął 75–90 tys. funtów), czas i brak gwarancji stuprocentowego wyniku, dlatego nie jest to realistyczne rozwiązanie dla wielu rodzin.

Jak to wpływa na prawo i odpowiedzialność rodzicielską?

W brytyjskim systemie sąd apelacyjny nie odwołał nazwiska ojca z akt, bo – jak wskazał – nie ma dowodu, że mężczyzna wpisany na metryce „nie jest” ojcem: jest bowiem 50‑procentowe prawdopodobieństwo, że nim jest.

guest
0 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Kolejny artykuł za 5 sek. Głowa 29- letniej modelki Pameli Jenini skradziona z grobu!