Rosyjski dron eksplodował po stronie ukraińskiej, około 2 kilometrów od przejścia granicznego Dorohusk–Jagodzin. Polska przestrzeń powietrzna nie została naruszona – poinformował wicepremier – minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz.
Na Lubelszczyźnie zawyły syreny. Poszedł alert RCB o zagrożeniu atakiem z powietrza. Lotniska w Lublinie i Rzeszowie wstrzymały operacje. W sieci krążą nagrania z momentu uderzenia i z chwili, gdy w Lublinie ruszył alarm.
Co potwierdza wojsko
Szef MON napisał, że to kolejny atak Rosji na zachodnią Ukrainę. Dron spadł po ukraińskiej stronie, blisko polskiego przejścia. Polskie systemy obrony i samoloty były gotowe do działania. Po odwołaniu alertu maszyny wróciły do baz, systemy – do trybu obserwacji.
Rzecznik Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych przekazał podobny komunikat: bezzałogowiec Federacji Rosyjskiej uderzył niedaleko Jagodzina, przy Dorohusku. Zagrożenie minęło.
Nagranie z momentu uderzenia drona
Co czuli mieszkańcy
W Lublinie i innych miejscowościach regionu syreny odezwały się po alercie. Potem – sygnał odwołania. Jeden z dziennikarzy Radio ZET nagrał moment uruchomienia alarmu i dostał SMS o końcu zagrożenia z kilkunastominutowym opóźnieniem wobec syreny.
Huki nad regionem – m.in. w okolicach Puław – służby tłumaczą najczęściej przekroczeniem bariery dźwięku przez polskie myśliwce, nie wybuchem na polskiej ziemi.
Co to oznacza
To nie pierwszy raz w tym miesiącu, gdy rosyjski obiekt spada tuż przy polsko-ukraińskiej granicy i Polska odpala pełną procedurę: alert, syreny, lotnictwo, zamknięte lotniska.
Dziś oficjalna linia jest jasna: uderzenie było po stronie Ukrainy, granicy nie przekroczono, wojsko stało w gotowości.
Update
Przed godziną 19-tą miał miejsce kolejny wysłany Alert RCB o ataku z powietrza na terenie województwa Lubelskiego. Alert po chwili został odwołany. Pamiętajcie proszę żeby śledzić komunikaty służb.




