Polska zmienia wzór aktu małżeństwa – zamiast określeń „kobieta” i „mężczyzna” pojawią się „pierwszy małżonek” i „drugi małżonek”.
Skąd się biorą zmiany w akcie małżeństwa?

Ministerstwo Cyfryzacji opublikowało projekt rozporządzenia, który wprowadza neutralne płciowo określenia we wzorach aktów stanu cywilnego. Chodzi o odpisy zupełne i skrócone aktu małżeństwa oraz zaświadczenia wydawane z rejestru stanu cywilnego.
Tło zmian stanowi wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 25 listopada 2025 r., który zobowiązał Polskę do uznawania małżeństw jednopłciowych zawartych legalnie w innych państwach UE. Państwo nie musi wprowadzać małżeństw jednopłciowych w swoim prawie, ale musi umożliwić takim parom korzystanie z praw związanych z małżeństwem, jeśli zawarły związek za granicą.
Co dokładnie zmienia się w dokumentach?
Nowe przepisy zakładają modyfikację kilku kluczowych rubryk w dokumentach stanu cywilnego. Zmiana nie dotyczy treści samej instytucji małżeństwa w Konstytucji, ale sposobu opisywania stron małżeństwa w urzędowych formularzach.
„Pierwszy małżonek” i „drugi małżonek” – nowe rubryki
W projektowanych wzorach dokumentów przewidziano m.in.:
- Zastąpienie rubryk „kobieta” i „mężczyzna” określeniami „pierwszy małżonek” i „drugi małżonek”.
- Zmianę opisów przy rodzicach na „ojciec pierwszego małżonka”, „matka pierwszego małżonka”, „ojciec drugiego małżonka”, „matka drugiego małżonka”.
- Aktualizację sekcji „Nazwiska małżonków po zawarciu małżeństwa” tak, by odnosiły się do „pierwszego” i „drugiego małżonka”.
W praktyce oznacza to, że ten sam formularz posłuży zarówno parom różnopłciowym, jak i jednopłciowym, bez ingerowania w definicję małżeństwa w prawie krajowym.
Dlaczego rząd to robi? Oficjalne uzasadnienie
Resort cyfryzacji podkreśla, że chodzi przede wszystkim o „techniczną” realizację wyroku TSUE i dostosowanie polskich rejestrów do prawa UE. Obecne wzory dokumentów uniemożliwiają poprawne wpisanie małżeństw jednopłciowych, bo formularz zakłada z góry kobietę i mężczyznę.
W oficjalnych komunikatach podkreśla się trzy główne cele zmian:
- Umożliwienie transkrypcji zagranicznych aktów małżeństwa osób tej samej płci.
- Zapewnienie zgodności z unijnymi standardami (m.in. rozporządzenie 2016/1191).
- Ułatwienie korzystania z praw związanych z małżeństwem – np. w zakresie świadczeń, ubezpieczeń i podatków.
To ma być – w logice rządu – zmiana bardziej administracyjna niż kulturowa, choć jej skutki społeczno-symboliczne są o wiele szersze.
Kontrowersje: neutralny język czy „małżeństwa tylnymi drzwiami”?
Opozycja konserwatywna i część środowisk katolickich oskarża rząd o próbę „wprowadzenia małżeństw jednopłciowych tylnymi drzwiami”. Politycy prawicy podnoszą argument, że neutralne płciowo określenia w dokumentach stoją w sprzeczności z konstytucyjną ochroną małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny.
Z kolei środowiska LGBT+ i organizacje praw człowieka widzą w projekcie raczej spóźniony, częściowy krok – narzędzie, które ułatwi życie parom jednopłciowym już zawierającym małżeństwa za granicą, ale nadal nie rozwiązując kwestii równości małżeńskiej w Polsce.
Co to oznacza dla zwykłych małżeństw?
Dla par heteroseksualnych zawierających ślub w Polsce codzienna procedura w USC się nie zmieni – nadal będą składać przysięgę, a duchowni i urzędnicy mogą używać tradycyjnych określeń „mąż” i „żona”. Zmiana dotyczy przede wszystkim tego, jak małżeństwo zostanie zapisane w systemie i na urzędowym odpisie.





