Skandal w Dino: kierowniczka straciła pracę po zgłoszeniu mrozu i wizycie posła Adriana Zandberga

Kierowniczka sklepu Dino w Sochaczewie straciła pracę po tym, jak zgłosiła problem z niskimi temperaturami i wpuściła posła Adriana Zandberga. Pracownicy marzli przy 6 st. C, a firma podała enigmatyczny powód zwolnienia. Sprawa budzi oburzenie – czy walka o warunki pracy kończy się karą?

Co się stało w Dino?

Katarzyna Kiwerska kierowała sklepem Dino Polska w Sochaczewie. Najpierw alarmowała centralę o zbyt niskich temperaturach w magazynie i na sali sprzedażowej – termometry pokazywały nawet 2-6 st. C.

Gdy to nie pomogło, zgłosiła sprawę do Państwowej Inspekcji Pracy i związku zawodowego. W końcu wpuściła posła Adriana Zandberga na interwencję poselską, który zmierzył temperaturę na 8 st. C i nazwał warunki „nieludzkimi”.

Kilka dni później przyszło zwolnienie dyscyplinarne z powodu „ciężkiego naruszenia obowiązków”. Kiwerska uważa, że to odwet za nagłośnienie problemu.

Reakcje i kontrowersje

Związkowcy z OPZZ Konfederacja Pracy nazwali to skandalem. Podkreślają, że procedury zwolnienia były wadliwe, a pracownicy wciąż pracują w chłodzie.

Ministra pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zareagowała ostro: „Upominanie się o zdrowie współpracowników to postawa godna pochwały, nie odwetu”.

Sieć Dino nie komentuje sprawy. To rodzi pytania o przestrzeganie kodeksu pracy – minimalna temperatura dla lekkiej pracy to 18 st. C.

Główne zarzuty wobec firmy

  • Nagrzewnice nie działały, magazyny były nieogrzewane.
  • Pracownicy obsługiwali klientów w kurtkach, trzęsąc się z zimna.
  • Zwolnienie bez szczegółowego uzasadnienia.

Ta historia pokazuje, jak ryzykowna bywa walka o podstawowe prawa. Kiwerska planuje sąd – „Spotkamy się w sądzie”, zapowiada.

Czy czeka nas zmiana?

Sprawa trafiła do mediów, co może uruchomić kontrole PIP w innych sklepach. Warto śledzić rozwój – być może to impuls do lepszych standardów.

guest
0 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze