Doda o patoschroniskach w Polsce – sprzedają psinę jako mięso do Azji, sprzedawane do zoo****ów do Berlina

Bezdomne zwierzęta w Polsce to nie tylko dramat psów i kotów, ale też dochodowy biznes, który według Dody żyje z ich cierpienia. Coraz głośniej mówi się o tzw. pato-schroniskach, gdzie liczą się faktury z gminy, a nie dobrostan zwierząt.

Doda o patologiach w schroniskach

Doda od kilku tygodni nagłaśnia temat patologii w części polskich schronisk, zwłaszcza prywatnych, działających na gminnych kontraktach. Wskazuje na brak wody, jedzenia, ogrzewanych bud i podstawowej opieki weterynaryjnej, mimo że samorządy płacą za „utrzymanie” każdego zwierzęcia. W jednym z programów artystka mówi wprost, że bezdomność zwierząt stała się „ogromnym biznesem”, na którym zarabiają ludzie bez realnej kontroli państwa.​

„Co najmniej 15 pato-schronisk”

Doda szacuje, że w Polsce działa co najmniej kilkanaście pato-schronisk, w których podstawowe standardy są systemowo łamane. Wskazuje na brak regularnych, niezapowiedzianych kontroli, zamiatanie spraw pod dywan oraz lokalne układy, które mają utrudniać reagowanie na skargi wolontariuszy.

Jak działa biznes na bezdomności zwierząt

Problem nie dotyczy jednego miasta – to efekt konstrukcji systemu finansowania opieki nad zwierzętami. Gmina płaci prywatnemu schronisku ryczałt za każdego psa lub kota, co przy braku nadzoru premiuje oszczędzanie na karmie, leczeniu i kadrach. W praktyce im mniej wydasz na zwierzę, tym więcej zostaje w kieszeni właściciela schroniska.

Przykładowy łańcuch patologii może wyglądać tak:

  • gmina szuka najtańszego wykonawcy usługi,
  • prywatne schronisko „wygrywa” dumpingową ceną,
  • koszty tnie na jakości opieki,
  • zwierzęta latami nie wychodzą z boksów, nie są kastrowane ani leczone.

Transporty za granicę – nadzieja czy szara strefa

Osobnym wątkiem są wyjazdy psów za granicę, które budzą emocje i podejrzenia. W Rudzie Śląskiej zarząd schroniska musiał tłumaczyć się z zarzutów o wywożenie psów do Niemiec w złych warunkach i bez przejrzystej dokumentacji adopcyjnej. Podobne kontrowersje pojawiały się także w innych miejscach, gdzie społeczność lokalna pytała, kto tak naprawdę odbiera psy i na jakich zasadach.

Prawo w tyle za rzeczywistością

Projekt „Stop łańcuchom, pseudohodowlom i bezdomności zwierząt” pokazał, że istnieje społeczna zgoda na zaostrzenie przepisów. Zakłada m.in. zakaz sprzedaży szczeniąt przez portale aukcyjne, obowiązkową rejestrację hodowli i większą odpowiedzialność organizacji, które ją nadzorują. To próba domknięcia szarej strefy, w której dziś rodzą się tysiące psów trafiających później do schronisk.

guest
0 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Przewijanie do góry