Niemieckie służby zatrzymały dwóch obywateli Turcji podejrzanych o podpalenie naziemnej stacji Starlink w Woli Krobowskiej na Mazowszu. Szef MSWiA Marcin Kierwiński mówi o sabotażu i dywersji na rzecz obcego wywiadu.
Zatrzymania ogłosili w poniedziałek 12 października minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński, minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak i Komendant Główny Policji gen. insp. Marek Boroń. Jak podaje „Rzeczpospolita”, operację po stronie niemieckiej przeprowadził Federalny Urząd Kryminalny (BKA), a do zatrzymania doszło dzięki materiałom zebranym przez polską policję we współpracy z ABW i prokuraturą.
Polska policja przekazała w komunikacie, że mężczyźni oczekują na przekazanie stronie polskiej w ramach procedury Europejskiego Nakazu Aresztowania. Policja podkreśliła, że zatrzymanie jest efektem ścisłej współpracy z ABW.
Zarzuty po przekazaniu do Polski
Kierwiński zapowiedział, że po przekazaniu do Polski zatrzymani usłyszą zarzuty sabotażu i dywersji na zlecenie obcego wywiadu. Siemoniak wskazał, że czyny będą kwalifikowane jako działanie na zlecenie obcych służb na podstawie art. 130 Kodeksu karnego. Zatrzymani są na razie podejrzanymi, a ich wina nie została przesądzona wyrokiem.
Komendant Główny Policji przekazał, że śledczy dysponują nagraniami, śladami linii papilarnych i DNA sprawców. Według gen. Boronia służby wiedzą, jak podejrzani się poruszali, kiedy przyjechali do Polski i kiedy zostali z niej „ewakuowani”.
Rząd: za sabotażem stoją rosyjskie służby
Siemoniak oświadczył, że rząd nie ma wątpliwości, iż za dywersją stoją rosyjskie służby. Dodał, że Rosjanie coraz częściej sięgają po osoby związane ze światem kryminalnym i nie wykorzystują do takich zadań własnych obywateli. Premier Donald Tusk napisał na X, że to „kolejny akt wojny hybrydowej”, a sprawcy odpowiedzą przed polskim wymiarem sprawiedliwości.
Co wiadomo o stacji i śledztwie
Do pożaru w Woli Krobowskiej w powiecie grójeckim doszło w nocy z 23 na 24 września. Według „Rzeczpospolitej” dwa dni później prokurator z mazowieckiego wydziału Prokuratury Krajowej wszczął śledztwo w sprawie sabotażu oraz przestępstwa o charakterze terrorystycznym popełnionego na rzecz obcego wywiadu. Już wtedy władze mówiły o celowym podpaleniu.
Stacja zapewnia dostęp do internetu w dużej części Europy Środkowo-Wschodniej, także walczącej z Rosją Ukrainie. Uruchomiono ją pod koniec 2021 roku i jest to pierwszy taki obiekt w Polsce.
Co dalej
O terminie przekazania mężczyzn Polsce nie podano szczegółów. Procedura ENA wymaga decyzji niemieckiego sądu, a dopiero po przekazaniu prokuratura ogłosi zarzuty i zapewne wystąpi o areszt. Do chwili publikacji nie opublikowano oficjalnego komunikatu prokuratury ani strony niemieckiej, nie podano też danych zatrzymanych ani tego, czy sprawa ma związek z innymi aktami sabotażu w Polsce.
Dla użytkowników nie ma bezpośrednich konsekwencji: w komunikatach nie ma informacji o przerwach w usługach, a stacja to element infrastruktury obsługującej region, nie punkt dostępowy dla pojedynczych klientów.





Komentarze