Ponad 1800 osób zatrzymano we Francji po sobotnich protestach przeciw kosztom życia, które w wielu miastach przerodziły się w podpalenia i grabieże – poinformował w niedzielę 18 października szef MSW Laurent Nuñez. Rannych zostało ponad 500 policjantów, żandarmów i strażaków.
Nuñez zastrzegł, że bilans jest wstępny. Według francuskiej prokuratury w samym Paryżu w areszcie pozostaje 517 osób: 346 dorosłych i 171 nieletnich. Prokuratura podała, że zatrzymania dotyczą głównie aktów wandalizmu i paserstwa. Policja stołeczna mówiła z kolei o „rekordowych” 855 zatrzymanych w Paryżu w trakcie protestów (jak podaje France 24). Obie liczby mogą się różnić, bo jedna dotyczy osób zatrzymanych, a druga tych, które nadal pozostają w areszcie.
Skala protestów i bilans z soboty
Do manifestacji doszło w sobotę 17 października w Paryżu i innych miastach. Według Nuñeza w całym kraju wzięło w nich udział ok. 550 tys. osób, w tym 110 tys. w stolicy. Organizatorzy mówią o ponad 800 tys. uczestników (jak podaje CBC). Większość marszów miała przebiegać pokojowo, a podpalenia i rabunki miały miejsce na ich obrzeżach. Premier Sébastien Lecornu informował w sobotę wieczorem o 1200 zatrzymanych i 150 rannych funkcjonariuszach – w ciągu doby liczby wyraźnie wzrosły.
Największy rozgłos zyskał pożar zabytkowego ratusza w Limoges. Zamaskowani sprawcy podpalili najpierw samochód straży miejskiej, wybili szyby i weszli do środka (jak podaje PAP). Ogień objął skrzydło budynku i dach, a szef departamentu Haute-Vienne ocenił, że gmach jest w dużej mierze stracony. W Saint-Étienne 17-letni chłopak stracił dłoń, według francuskich władz lokalnych po eksplozji granatu hukowego użytego przez policję (jak podaje France 24).
Prezydent Emmanuel Macron zapowiedział ściganie sprawców i podziękował służbom:
Napisał, że ci, którzy niszczyli prefektury i sklepy oraz plądrowali ratusze, „zostaną ścigani i ukarani”.
Spór o winnych
Nuñez wskazywał, że policję atakowały grupy „podżegane przez skrajną lewicę”. Liderka Zielonych zażądała jego dymisji. Zarzuciła mu, że zostawił miasta w rękach bandytów, a policja atakowała pokojowych demonstrantów (jak podaje France 24).
Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen obarczyło winą lewicę i „macronistów”. Sama Le Pen napisała na X, że uzasadnione postulaty społeczne przejęła skrajna lewica Jeana-Luca Mélenchona. Wiosną 2027 roku Francja wybiera prezydenta, a Le Pen prowadzi w sondażach (jak podaje PAP). Z kolei były prezydent François Hollande wezwał do „poważnych negocjacji” z organizacjami młodzieży i związkami zawodowymi.
W niedzielę zareagował też Donald Trump:
„Francja płonie! Imigracja ludzi z zupełnie innego świata, ludzi z nienawiścią w sercach, zniszczyła ten niegdyś wspaniały kraj. Zamknijcie granice i przejmijcie kontrolę, zanim będzie za późno!”
— Donald Trump na Truth Social, 18 października (oryginał)
Trump nie podał danych o pochodzeniu uczestników zamieszek. Francuskie władze mówią o protestach przeciw kosztom życia i cięciom w usługach publicznych, a nie o konflikcie migracyjnym. Wcześniej w październiku w kraju trwały też protesty licealistów, które według Wikipedii także kończyły się masowymi zatrzymaniami.
Co dalej i co to oznacza
Lecornu zwołał na niedzielny wieczór rządową grupę kryzysową, która ma omówić skutki dla gospodarki i handlu. Dla podróżujących do Francji nie ma na razie oficjalnych ostrzeżeń w tych materiałach, ale w centrach dużych miast mogą się zdarzać utrudnienia i zamknięte sklepy. Polacy na miejscu powinni śledzić komunikaty lokalnych służb i MSZ.





Komentarze