Nie żyje Izraelska producentka filmowa Dana Eden

W niedzielę 15 lutego 2026 roku izraelska branża telewizyjna straciła jedną ze swoich najważniejszych postaci. Dana Eden, 52-letnia producentka i współtwórczyni międzynarodowego hitu Apple TV+ „Teheran”, została znaleziona martwa w pokoju hotelowym w centrum Aten. Kobieta przebywała w Grecji właśnie po to, by nadzorować zdjęcia do czwartego sezonu serialu szpiegowskiego, który przyniósł jej światową sławę i statuetkę Emmy.

Z oficjalnych komunikatów greckiej policji wynika jednoznacznie: samobójstwo. Ciało odkrył jej brat, zaniepokojony brakiem odpowiedzi na wiadomości. Śledczy podkreślają – brak śladów udziału osób trzecich, wstępne oględziny i zeznania świadków wskazują na dobrowolne odebranie sobie życia. Firma producencka Donna and Shula Productions wydała natychmiastowe oświadczenie: „To chwila wielkiego smutku dla rodziny, przyjaciół i całego zespołu. Dementujemy wszelkie plotki o przestępczym podłożu śmierci Dany. Prosimy o szacunek dla bliskich w tym trudnym czasie”.

I tu zaczyna się druga, dużo głośniejsza historia.

W mediach społecznościowych – zwłaszcza w Polsce, Izraelu i wśród fanów teorii spiskowych – wybuchła prawdziwa burza. „Mossad ją usunął”, „Irańczycy zemścili się za serial”, „To nie może być przypadek”. Serial „Teheran” opowiada bowiem o izraelskiej agentce Mossadu działającej pod przykrywką w stolicy Iranu. Produkcja od lat budzi kontrowersje po drugiej stronie Zatoki Perskiej – Teheran nazywał ją „antyirańską propagandą”. Czyżby ktoś postanowił zamknąć usta producentce właśnie teraz, gdy kręcono kolejny sezon?

W mojej opinii te spekulacje są równie fascynujące, co niebezpieczne. Z jednej strony – kontekst jest idealny dla teorii spiskowej: izraelska producentka, serial o Mossadzie, hotel w neutralnej Grecji, nagła śmierć w trakcie zdjęć. Z drugiej – zero dowodów. Grecka policja, izraelskie media (Times of Israel, KAN) i sama ekipa produkcyjna konsekwentnie powtarzają: samobójstwo. Żadnych śladów trucizny, walki, włamania. Żadnych kamer pokazujących podejrzane osoby. Po prostu tragedia osobista kobiety, która od lat była w centrum stresu, presji i międzynarodowej uwagi.

Dana Eden nie była tylko „producentką serialu”. To ona razem z Shulą Spiegel stworzyła firmę, która zmieniła izraelską telewizję. „Teheran” to nie tylko szpiegowski thriller – to globalny fenomen, który pokazywał izraelską perspektywę na Bliski Wschód w sposób, jakiego świat wcześniej nie widział. Dwa sezony na Apple TV+, nagrody, miliony widzów. I nagle – cisza w hotelowym pokoju.

Czy rząd izraelski albo irański miał w tym palce? Na dziś – absolutnie nic na to nie wskazuje. Ale w erze TikToka i X wystarczy jedno hasło „Mossad killed her”, żeby teoria żyła własnym życiem. Dokładnie tak jak w przypadku wielu innych głośnych śmierci w ostatnim czasie.

W mojej opinii prawdziwa tragedia leży gdzie indziej. Branża telewizyjna to piekło presji, deadline’ów, międzynarodowej polityki i prywatnych dramatów. Dana Eden była w samym centrum tego wiru. Serial o szpiegach pochłonął jej życie – dosłownie i w przenośni. Zamiast skupiać się na spiskach, warto zapytać: ile jeszcze talentów odejdzie w ten sposób, zanim ktoś w Hollywood czy w Jerozolimie powie dość?

Śledztwo greckie trwa. Wyniki sekcji zwłok i toksykologii poznamy w najbliższych dniach. Ale już dziś jedno jest pewne – „Teheran” stracił twarz, a izraelska telewizja – jedną z najbardziej utalentowanych kobiet w branży. Niezależnie od tego, czy była to decyzja osobista, czy coś więcej, strata jest bolesna i nieodwracalna.

Polscy widzowie, którzy pokochali serial za mądrość, napięcie i świetną obsadę, też czują ten cios. Bo „Teheran” to nie był tylko kolejny szpiegowski tasiemiec. To był głos Dany Eden. I ten głos właśnie zamilkł – w hotelowym pokoju w Atenach.

guest
0 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Przewijanie do góry