No i mamy kolejny poziom w serialu „Życie pisze lepsze scenariusze niż Netflix”.
Liam (trans mężczyzna) i jego partnerka Luisa García (trans kobieta) ogłosili, że spodziewają się dziecka. Ciąża naturalna, bez żadnej sztucznej pomocy, w 7. tygodniu. On – umięśniony, wytatuowany od stóp do głów, z sześciopakiem – nosi dziecko. Ona – piękna, kobieca – jest biologicznym ojcem.


Para podkreśla, że ciąża była całkowitą niespodzianką i że są wniebowzięci. Liam pokazał już pierwsze zdjęcia z brzuszkiem (no dobra, jeszcze prawie go nie widać, ale emocje są na maksa).


A teraz konkrety o tym zjawisku, bo właśnie o to chodzi: Luisa jest klasyczną „shemale” – trans kobietą, która zrobiła górę (hormony, piersi, operacje twarzy), ale celowo zostawiła dół nietknięty. Dzięki temu nadal produkuje spermę i mogła w 100% naturalny sposób zapłodnić Liama. On z kolei jako trans mężczyzna nie usunął macicy ani jajników, więc może normalnie donosić ciążę. To nie jest „cud medycyny”, to po prostu biologia + decyzja o niepełnej tranzycji. Takie związki trans-mężczyzna + trans-kobieta (shemale) i naturalna ciąża zdarzają się coraz częściej – szczególnie w USA, Brazylii i Kolumbii. Internet dzieli się na tych, co piszą „kochajcie się jak chcecie” i tych, co krzyczą „to już nie jest progres, to jest po prostu żart z natury”. Bez względu na stronę barykady – fakt jest jeden: dziecko będzie miało dwoje biologicznych rodziców, którzy oboje identyfikują się jako płeć przeciwna. Witajcie w 2026.
Ciekawostka: Oboje mają założone swoje własne niebieskie platformy, gdzie udostępniają content dla dorosłych.

Źródło:
- Instagram Liama (@liams30_) – tam pierwsze ogłoszenie





