14-letni Maxim z Apeldoorn w Holandii, którego od blisko miesiąca szukała policja w kilku krajach Europy, został odnaleziony w nocy z piątku na sobotę (9/10 maja 2026 r.) pod Białymstokiem. Nastolatek spał na przystanku autobusowym – pod kocem – i jest cały i zdrowy.
Policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku otrzymali zgłoszenie o „leżącej osobie” na przystanku w okolicach miasta (w rejonie Sobolewa). Na miejscu zastali śpiącego pod kocem chłopca. Po sprawdzeniu danych okazało się, że to poszukiwany od 18 kwietnia Maxim.
Nastolatek trafił tymczasowo do placówki opiekuńczej w Białymstoku. Informacja o jego odnalezieniu została natychmiast przekazana stronie holenderskiej. Rodzice chłopca są już w drodze do Polski.
Jak doszło do zaginięcia?
18 kwietnia 2026 r. około południa Maxim wyjechał rowerem ze swojego domu w dzielnicy Zuidbroek w Apeldoorn (środkowa Holandia) i nie wrócił. Holenderska policja uruchomiła międzynarodowe poszukiwania – chłopiec miał kierować się przez Niemcy w stronę Polski, a być może dalej na wschód. Sprawa poruszyła całą Europę, a polski MSWiA wydał apel o pomoc.
Minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński napisał dziś:
„Sprawa, która poruszyła całą Europą, ma szczęśliwe zakończenie. Zaginiony 14-letni Maxim, który blisko miesiąc temu opuścił dom i rowerem wyruszył z Holandii, został odnaleziony w Polsce przez polską policję.”
Podlaska Policja potwierdziła, że chłopiec jest bezpieczny i nie wymaga hospitalizacji.
To jeden z tych rzadkich przypadków, gdy wielotygodniowe poszukiwania kończą się pozytywnie. Maxim pokonał na rowerze setki kilometrów przez pół Europy – teraz czeka na spotkanie z rodzicami.





