Wyobraź sobie, że co drugi dzień zamawiasz kebaba i wydajesz na to małą fortunę. Brzmi jak żart? Dla jednego Polaka to codzienność. Według danych Glovo rekordzista pochłonął aż 266 porcji w ciągu roku, zostawiając na stole ponad 13 tysięcy złotych. Warszawa bije resztę kraju na głowę – stolicy padło ponad 583 tysiące kebabów.
Kebab podbija Polskę – statystyki nie kłamią
Kebab dawno przestał być tylko szybkim posiłkiem po imprezie. Stało się to numerem jeden w dostawach, zostawiając w tyle pizzę i burgery. W ciągu ostatnich 12 miesięcy Polacy zamówili przez Glovo ponad 5 milionów porcji – tyle, ile mieszkańców Norwegii.
To nie przypadek. Kebab wygrywa ceną, wielkością porcji i możliwością personalizacji. Rollo, box czy klasyczny w bułce – każdy znajdzie coś dla siebie. Polacy coraz częściej eksperymentują z wersjami XXL, serowymi czy amerykańskimi.
Rekordziści, którzy nie żałują
Największy fan kebaba w Polsce nie ma sobie równych. W ciągu roku zamówił 266 razy, wydając ponad 13 tysięcy złotych. To średnio jeden kebab co 1-2 dni i spora dziura w budżecie.
Jeszcze bardziej szokuje pojedyncze zamówienie – prawie 1 900 zł za jedną dostawę.
Inne ciekawe rekordy z Glovo:
- Najwięcej kebabów w kraju zamawiają warszawiacy – ponad 583 tysiące porcji rocznie.
- Najwyższa aktywność przypada na weekendowe wieczory (18:00–21:00).
- Rekordowa minuta: 37 kebabów dostarczonych w 60 sekund (23 lutego).
Dlaczego właśnie Warszawa króluje?
Stolica nie ma sobie równych. Mieszkańcy zamawiają kebaby najchętniej w całym kraju, a ich udział w ogólnopolskich dostawach to aż 15%. Za Warszawą plasują się Łódź, Kraków i Trójmiasto.
Tempo życia, późne powroty z pracy i bogata oferta lokali robią swoje. Kebab stał się tu nie tylko jedzeniem, ale wręcz stylem życia po zmroku.





