Internet znów huczy po oskarżeniu Konopskiego wobec Nervariena o kupowanie botów do nabijania wyświetleń. Czy słowo „przepraszam” kiedykolwiek pojawia się w jego słowniku? Sprawdzamy kulisy tej kontrowersji.
Skąd się wziął konflikt?
Sprawa wybuchła po publikacji filmu Konopskiyya sugerującego, że Nervarien zaniżał sobie wyniki oglądalności przy pomocy botów. Chociaż dowody na ten temat nie zostały przedstawione, twórca materiału zdecydowanie wskazywał na spadki widowni, sugerując nieuczciwe praktyki po stronie Nervariena.
Fragment filmu i reakcja społeczności
Oskarżenie padło na podstawie wątpliwego fragmentu z transmisji LPL, który rzekomo pokazywał podejrzane spadki.
Społeczność szybko wychwyciła manipulację – widzowie wskazali, że wyniki były zaniżone przez porównanie różnych lig i pór oglądania.
@konopskyy troche mocny statement z sugerowaniem że @Nervarieno ma spadki ze względu na ucięcie viewbotow. To wcale nie jest spowodowane tym że porównujesz wyniki z ostatnich meczów sezonu jego flagowej polskiej ligi i ligi europejskiej do luźnego costrima o 11 rano w środku tygodnia z ligi chińskiej, którą mało kto w Polsce się interesuje. Nie sądziłem że będę kiedyś musiał bronić contentu Nervariena, ale to akurat gruba przesada.
Konopskyy – mistrz kontrowersji bez dowodów
Konopskyy znany jest z bezpośrednich, często krytycznych ataków na innych twórców. Jego strategia przyciągania uwagi opiera się na kreowaniu głośnych konfliktów, często bez rzetelnych badań czy sprawdzania wszystkich faktów.
Słowo „przepraszam” nie istnieje
Jak zwrócił uwagę Nervarien w odpowiedzi na Twitterze, Konopskyy rzadko przyznaje się do błędów czy przeprasza za pochopne oskarżenia. Nawet gdy społeczność udowodniła mu pomyłkę, zamiast przeprosić, umniejszył sprawę.
Komentarz Nervariena: „Słowo przepraszam w Twoim słowniku niestety nie istnieje”
Liczba widzów zależy od pory dnia, typu ligi oraz formatu streamu.
Porównania Konopskiego były błędne merytorycznie i miały znamiona manipulacji.
Duża część polskiej sceny streamerskiej i internautów stanęła w obronie Nervariena, zarzucając Konopskiyyemu przekraczanie granic etyki dziennikarskiej.
Konopskyy pod ostrzałem krytyki
Konopskyy po raz kolejny wywołał burzę, atakując popularnego streamera. Słowo „przepraszam” wciąż pozostaje nieznane w jego słowniku, a społeczność coraz częściej dyskutuje o granicach dziennikarskiej odpowiedzialności w sieci.
Film został już edytowany i ponownie dodany na YouTube z usuniętym fragmentem odnośnie streamera Nervariena. Konopskyy przypiął też komentarz ze sprostowaniem. W przypiętym komentarzu słowo przepraszam – również się nie pojawiło.
W czwartek późnym wieczorem prezydent Karol Nawrocki niespodziewanie pojawił się na antenie Kanału Zero. Jego telefon podczas programu Roberta Mazurka...
Kanał Zero opublikował wczoraj zdjęcie nieoznaczone jako AI (stworzone przez sztuczną inteligencję), które wcześniej krążyło na rosyjskich kanałach i profilach....