Prezes UKE dostaje bat na platformy. Koniec scamów na Facebooku? Nie tak szybko

Prezydent podpisał ustawę: prezes UKE zostaje krajowym Koordynatorem ds. usług cyfrowych. To polskie narzędzie do unijnego Aktu o usługach cyfrowych (DSA). Urząd będzie przyjmował skargi, prowadził postępowania i współpracował z Komisją Europejską.

Czy to koniec oszustw na Meta, koniec gnębienia wydawców i kradzieży zarobionych pieniędzy? Krótko: to początek narzędzi, nie koniec problemu.

Co UKE realnie dostaje

Ustawa z 4 września 2026 r. wdraża DSA w Polsce – z ponad dwuletnim poślizgiem. Wejdzie w życie 30 dni po publikacji w Dzienniku Ustaw.

Prezes UKE będzie m.in.:

  • przyjmował i rozpatrywał skargi użytkowników na platformy,
  • nadzorował obowiązki DSA wobec pośredników, którzy podlegają Polsce,
  • nakładał sankcje w swoim zakresie,
  • certyfikował zaufane podmioty sygnalizujące i organy pozasądowego rozstrzygania sporów,
  • współpracował z Komisją Europejską i koordynatorami z innych krajów.

Przy UKE ma powstać Krajowa Rada ds. Usług Cyfrowych (15–18 osób): przedstawiciele prezydenta, Sejmu, Senatu, RPO, UODO, UOKiK i KRRiT.

Do tej pory UKE działało tylko „tymczasowo”, głównie jako skrzynka do Brukseli. Teraz ma prowadzić prawdziwe postępowania.

Facebook, scamy, „odpowiedzialność Mety”

DSA każe wielkim platformom usuwać nielegalne treści, tłumaczyć się z algorytmów i dawać użytkownikom ścieżkę odwoławczą. Meta, TikTok, Google, X – jako bardzo duże platformy (VLOP) – są jednak przede wszystkim pod Komisją Europejską, nie pod warszawskim UKE.

Polski urząd może zbierać skargi Polaków, przekazywać je dalej i karać podmioty, które mają tu siedzibę lub podlegają krajowemu nadzorowi. Nie zamknie Facebooka z dnia na dzień i nie sprawi, że znikną wszystkie oszustwa na Marketplace.

Scamy nie skończą się ustawą. Skończą się, jeśli platforma będzie musiała płacić za brak reakcji – a to wymaga skarg, dowodów i decyzji, często w Brukseli.

Wydawcy: zasięgi, AI Overview, monetyzacja

Tu jest konkret. Polska Izba Wydawców i Repropol jeszcze w 2024 roku złożyły skargę na spadek wejść na strony przez AI Overview i podobne mechanizmy Google. UKE nie miało wtedy podstawy prawnej, by sprawę ruszyć. Teraz ma.

To nie jest automatyczny zwrot „ukradzionych pieniędzy”. To drzwi: wydawca może złożyć skargę, urząd może wszcząć postępowanie, Komisja może iść po wielką platformę. Wolność słowa i monetyzacja nie wrócą jedną decyzją prezesa UKE. Mogą wrócić presją, karą i obowiązkiem wyjaśnienia, czemu ruch na źródło spada.

Więc co to jest?

Początek końca bezkarności, jeśli UKE i Komisja będą z tego korzystać. Nie początek końca Facebooka.

Polska wreszcie ma koordynatora, skargi i sankcje na papierze. Meta dalej jest korporacją z siedzibą poza Polską i nadzorem unijnym.

Scamy póki co zostają, ale wreszczie Polski urząd zyska jakiekolwiek uprawnienia do chociażby prób walki z dużymi platformami.

guest
0 Komentarze
Powiązany artykuł za 5 sek. Przegląd Wypowiedzi Kandydata: Karol Nawrocki Debata Prezydencka 2025 Oczami Digital Nexus + [Relacja Foto z X]