20 maja 2026 roku Meta rozpoczęła jedną z największych fal zwolnień w swojej historii. W ciągu kilku godzin pracę straciło około 8000 osób – czyli aż 10% całej globalnej załogi. Powiadomienia wysłano mailowo (w Singapurze już o 4 rano), a pracownikom z USA i Europy zalecono pracę z domu.
Oficjalnie to „restrukturyzacja i zwiększanie efektywności”. Nieoficjalnie – Meta masowo tnie koszty, żeby móc dalej pompować miliardy w sztuczną inteligencję.
Co to oznacza dla zwykłych użytkowników?
Już od kilku miesięcy narzekania na platformy Meta przybrały na sile:
- algorytmy AI masowo banują konta za „nic” (false positive),
- apelacje i support praktycznie nie istnieją – decyzje AI są ostateczne i nie do odwołania,
- coraz więcej błędów w feedzie, glitchy, znikające posty i Stories,
- dramatyczny spadek jakości moderacji treści.
Ludzie piszą wprost: „Zamiast ludzi siedzi teraz AI, które banuje za byle co i nikt tego nie naprawi”.
Zwolnienia uderzyły głównie w działy inżynieryjne, produktowe i moderację treści. To oznacza, że problemów będzie tylko przybywać.
Czy Facebook i Instagram naprawdę tracą grunt?
Mark Zuckerberg od miesięcy otwarcie mówi, że przyszłość to AI i metaverse. Tymczasem zwykli użytkownicy czują, że platformy stają się coraz bardziej toksyczne, wolne i „głupie”. Coraz więcej osób przenosi się na TikToka, Threads czy X (dawniej twitter), a Facebook jest traktowany jak „miejsce dla starych”.
Czy te masowe zwolnienia to zwykła optymalizacja, czy pierwszy wyraźny sygnał, że imperium Meta zaczyna pękać?
Na razie akcje spółki stoją mocno, ale morale wewnątrz firmy jest na dnie, a frustracja użytkowników rośnie lawinowo.
Co dalej? Kolejna runda zwolnień jest już zapowiadana na drugą połowę 2026 roku.
A Wy nadal korzystacie z Facebooka i Instagrama na co dzień, czy powoli odchodzicie?





