W ostatnich tygodniach skrzynki mailowe i konta na popularnych platformach sprzedażowych zalewają wiadomości z dokumentem o nazwie DAC7. Wielu użytkowników Vinted, OLX czy Allegro Lokalnie zastanawia się, czy to wezwanie do zapłaty podatku i czy skarbówka już wie o ich transakcjach. Spokojnie – w większości przypadków nie ma powodów do paniki, ale warto wiedzieć, co ten raport naprawdę oznacza.
Czym jest DAC7 i dlaczego platformy go wysyłają?
DAC7 to unijna dyrektywa, która obowiązuje w Polsce od 1 lipca 2024 roku. Nakłada na operatorów platform cyfrowych (takich jak Vinted, OLX, Allegro Lokalnie czy inne serwisy sprzedażowe) obowiązek raportowania danych o aktywnych sprzedawcach do Krajowej Administracji Skarbowej (KAS). Celem jest uszczelnienie systemu podatkowego i wykrywanie osób, które prowadzą niezarejestrowaną działalność gospodarczą pod przykrywką okazjonalnej sprzedaży.
Platformy wysyłają raport DAC7 tylko tym użytkownikom, którzy w poprzednim roku kalendarzowym przekroczyli przynajmniej jeden z dwóch progów:
- 30 transakcji sprzedaży (niezależnie od kwoty),
- lub łączna wartość sprzedaży powyżej 2000 euro (ok. 8600–9000 zł, w zależności od kursu).
Raport trafia do użytkownika i jednocześnie do urzędu skarbowego do 31 stycznia roku następującego po roku transakcji. Na początku 2026 roku otrzymaliśmy więc podsumowania za cały 2025 rok.
Czy otrzymanie raportu oznacza, że musisz zapłacić podatek?
Nie, nie automatycznie. Sam fakt otrzymania dokumentu DAC7 nie zmienia polskich zasad opodatkowania i nie jest równoznaczny z wezwaniem do zapłaty.
Oto najważniejsze zasady:
- Okazjonalna sprzedaż prywatnych rzeczy (np. wietrzenie szafy, pozbycie się starych mebli czy zabawek) nie podlega opodatkowaniu, jeśli rzecz była w Twoim posiadaniu dłużej niż 6 miesięcy (licząc od końca miesiąca zakupu) i nie prowadzisz zorganizowanej działalności.
- Podatek pojawia się tylko w dwóch sytuacjach:
- Sprzedałeś rzecz przed upływem 6 miesięcy i osiągnąłeś zysk – wtedy dochód (różnica między ceną sprzedaży a zakupu) opodatkowany jest stawką 12% w PIT (rubryka „inne źródła”).
- Twoja aktywność wygląda na działalność gospodarczą – regularne kupowanie towaru w celu odsprzedaży z zyskiem, duża liczba transakcji (np. setki rocznie), ciągłość i zorganizowanie. W takim przypadku fiskus może uznać, że powinieneś zarejestrować firmę i rozliczać się normalnie (PIT + ewentualnie VAT).
Przykłady:
- Sprzedałeś 40 starych ubrań z szafy po 50 zł każde, które nosiłeś dłużej niż pół roku → bez podatku.
- Kupiłeś buty za 1000 zł, po 3 miesiącach sprzedałeś za 1500 zł → podatek 12% od 500 zł zysku.
- Regularnie kupujesz w lumpeksach i odsprzedajesz na Vinted 300–400 rzeczy rocznie z zyskiem → ryzyko uznania za działalność gospodarczą i kontroli skarbowej.
Co zrobić, jeśli otrzymałeś raport DAC7?
- Sprawdź dokument – zaloguj się na konto platformy i pobierz raport. Zweryfikuj liczbę transakcji i kwoty (są podawane brutto, z opłatami platformy).
- Nie panikuj – dla większości osób sprzedających okazjonalnie nic się nie zmienia.
- Oceń swoją sytuację – jeśli sprzedajesz tylko własne rzeczy i nie handlujesz hurtowo, możesz spać spokojnie.
- Przygotuj się na ewentualne pytania fiskusa – urząd może wezwać do wyjaśnień, zwłaszcza przy dużej liczbie transakcji. Warto mieć dowody (paragony, zdjęcia), że sprzedajesz prywatne przedmioty.
- Skonsultuj się z księgowym lub doradcą podatkowym, jeśli masz wątpliwości – szczególnie przy wysokich kwotach lub regularnej sprzedaży.
Podsumowanie: raport to sygnał ostrzegawczy, ale nie wyrok
DAC7 to narzędzie, które pomaga skarbówce wyłapywać prawdziwy handel ukryty pod pozorem prywatnej sprzedaży. Dla zwykłych użytkowników, którzy raz na jakiś czas sprzątają szafę czy garaż, raport nie niesie żadnych konsekwencji podatkowych. Jeśli jednak zarabiasz na platformach systematycznie, warto rozważyć legalizację działalności – unikniesz wtedy nieprzyjemnych niespodzianek i kontroli skarbowych.
Jeśli masz raport w skrzynce, nie ignoruj go całkowicie, ale też nie wpadaj w panikę. Polskie prawo podatkowe się nie zmieniło – zmieniło się tylko to, że fiskus ma teraz łatwiejszy dostęp do informacji.





