Skazany niewinnie na 24 lata. Była żona chciała część odszkodowania – sąd powiedział „nie”

Wyobraź sobie, że tracisz niemal ćwierć wieku życia za coś, czego nie zrobiłeś. A gdy w końcu dostajesz rekompensatę za te wszystkie stracone lata, Twoja była żona zgłasza się po swoją „część”. Tak wyglądała historia Stevena Phillipsa z Teksasu.

Niewinny za kratkami

Steven Phillips został skazany w 1982 roku za gwałty, których nie popełnił. Miał wtedy zaledwie 23 lata. Przez 24 długie lata siedział w więzieniu, tracąc nie tylko wolność, ale też rodzinę i zdrowie. Rozwód z żoną nastąpił w 1992 roku – w trakcie jego odsiadki. Dopiero w 2008 roku nowoczesne testy DNA ostatecznie oczyściły go z zarzutów i wskazały prawdziwego sprawcę.

Po wyjściu na wolność stan Teksas przyznał mu odszkodowanie na podstawie ustawy Tim Cole Act. W sumie chodziło o kwotę rzędu 6 milionów dolarów (z uwzględnieniem renty i świadczeń – nawet blisko 9 milionów w dzisiejszej wartości). To pieniądze za każdy rok niesłusznego uwięzienia – około 80 tysięcy dolarów rocznie.

Steven Phillips

Była żona kontra odszkodowanie

Gdy informacja o rekompensacie obiegła media, odezwała się była żona Stevena, Traci Tucker. Twierdziła, że część cierpienia i okresu małżeństwa przypadała na czas ich związku, więc odszkodowanie powinno być traktowane jako wspólny majątek. Wniosła sprawę do sądu, domagając się dziesiątek tysięcy dolarów.

Sąd okręgowy początkowo przyznał jej część, ale sprawa trafiła do apelacji. W 2014 roku sąd apelacyjny w Teksasie wydał ostateczny wyrok: była żona nie dostaje ani centa.

Dlaczego sąd stanął po stronie Stevena?

Sędziowie uznali, że odszkodowanie z Tim Cole Act ma charakter osobisty – rekompensuje konkretną krzywdę: utratę wolności, cierpienie psychiczne i fizyczne, które dotknęło tylko jedną osobę. Nie jest to zwykły dochód ani majątek wspólny. Ustawa jasno określa kwotę na podstawie lat spędzonych w więzieniu, bez względu na zarobki czy sytuację rodzinną.

To ważne rozstrzygnięcie. Pokazuje, że pieniądze za niesłuszną karę nie są „premią” do podziału, tylko próbą – choć zawsze niedoskonałą – naprawienia osobistej tragedii.

Historia Stevena Phillipsa przypomina, jak kruche jest czasem nasze poczucie sprawiedliwości. System może się pomylić, a konsekwencje bywają dramatyczne. Jednocześnie pokazuje siłę nowoczesnej nauki – testy DNA uratowały nie tylko wolność wielu niewinnych, ale też pomogły w walce o godne odszkodowania.

guest
0 Komentarze
Powiązany artykuł za 5 sek. Czapka przedszkolaka i więzienne mury – wzruszająca scena z Agusan del Norte