Jean Kaseya, szef Africa CDC, ostrzega, że „bezprecedensowy” zasięg epidemii eboli w Afryce sprawia, iż wirus może dotrzeć do Wielkiej Brytanii i innych krajów. Poza Afryką nie potwierdzono dotąd żadnego przypadku.
Ostrzeżenie Kaseyi opisał 28 października The Guardian. Dyrektor generalny Africa CDC powiedział, że żaden kraj nie jest bezpieczny, jeśli nie podejmie odpowiednich działań. Według przytaczanych wypowiedzi każdy kraj, nie tylko afrykański, powinien podnieść poziom gotowości i możliwości leczenia (cytaty za Nairobi News).
Skala epidemii
Jak podały w wtorek 27 października władze Demokratycznej Republiki Konga, od wykrycia wirusa w maju zakażonych zostało 10 060 osób, a 4 887 zmarło; 2 684 osoby wyzdrowiały (dane za Korea Times). Kongijski Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego ocenia śmiertelność na blisko 50 proc. Epidemię ogłoszono w DRK 15 maja, a WHO uznała ją za zagrożenie zdrowotne o zasięgu międzynarodowym 17 maja (allAfrica, wg RFI).
Za epidemię odpowiada wirus Bundibugyo, na którego nie ma zatwierdzonej szczepionki ani swoistego leczenia. Według amerykańskiego CDC to druga co do wielkości epidemia eboli w historii. Ognisko rozpoczęło się w prowincji Ituri; według Kaseyi objęło osiem prowincji i ponad 66 stref zdrowotnych.
Trzy regiony Afryki
Kaseya podkreślił, że po raz pierwszy ebola dotknęła trzy regiony Afryki, a zasięg geograficzny jest „bezprecedensowy”. Przypadki odnotowano także w Kenii, Nigerii i Ugandzie. Kenia zgłosiła dziewięć przypadków i dwa zgony, wszystkie powiązane z jednym przypadkiem zawleczonym z DRK. Uganda została uznana za wolną od eboli pod koniec sierpnia po 20 przypadkach i dwóch zgonach. W Nigerii potwierdzono pierwszy przypadek od ponad dekady; według Kaseyi kobietę zdiagnozowano 16 dni po przyjeździe, a WHO monitorowała 44 osoby z kontaktu.
Pieniądze i gotowość
Szef Africa CDC ostrzegał, że niedobór środków podważa walkę z epidemią i podnosi jej koszt. Według niego rządy zadeklarowały około 3 mld dolarów, ale ponad 2 mld wciąż nie wpłynęło. Utrudnieniem są też przemoc i brak zaufania do służb zdrowia. W lipcu Kaseya mówił, że ponad 80 proc. nowych przypadków w Ituri nie wiązało się ze znanymi chorymi (CIDRAP).
Według Guardiana Kaseya ostrzega przed rozprzestrzenianiem się choroby w sposób podobny do Covid-19, jeśli nie zapewni się finansowania. Do chwili publikacji nie podano informacji o przypadkach w Wielkiej Brytanii ani w Europie.
Co to oznacza
Dla czytelników w Polsce to na razie ostrzeżenie, nie zagrożenie: nie ma potwierdzonych przypadków w Europie. Osoby planujące podróż do DRK, Kenii czy Nigerii powinny śledzić komunikaty WHO, Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Ebola przenosi się przez bezpośredni kontakt z płynami ustrojowymi osób chorych, a nie drogą kropelkową jak Covid-19, więc porównanie Kaseyi dotyczy raczej skali, nie mechanizmu.




