Mieszkańcy Bielan alarmują, w Warszawie pojawiła się nowa, wyjątkowo bezczelna metoda kradzieży. Nieznani sprawcy nocami demontują z zaparkowanych samochodów maski, zderzaki, reflektory i grille, zostawiając pojazdy dosłownie „ogołocone” na osiedlowych parkingach.
O sprawie poinformował dziś serwis NEXTA Polska na platformie X. Według relacji mieszkańców, złodzieje szczególnie upodobali sobie auta, które stoją kilka dni bez ruchu. Jedna z poszkodowanych wróciła po weekendzie i zastała swoją Toyotę w opłakanym stanie – przednia część samochodu była całkowicie rozebrana.
Na zdjęciach krążących w sieci widać auta z całkowicie odsłoniętymi silnikami, bez maski, zderzaków i lamp.
Jak działają złodzieje?
Mieszkańcy Bielan są przekonani, że sprawcy najpierw obserwują pojazdy, a potem w nocy w szybkim tempie demontują najcenniejsze i najłatwiej zbywalne elementy. Skradzione części trafiają następnie na czarny rynek lub do nielegalnych warsztatów samochodowych.
Komentarze pod postem NEXTA są ostre. Internauci wskazują na „wschodnie metody” i spekulują, że za procederem mogą stać grupy zajmujące się handlem częściami (padają m.in. sugestie o gruzińskich lub ukraińskich ekipach). Jeden z komentujących napisał: „Gruzińskie mafie taksówkowe Uber i Bolt działają szybko. Co potrzebne najbardziej? Elementy blacharskie przedniej części pojazdów i koła z dobrymi oponami.”
Inni dodają: „Typowo wschodnie metody” oraz „Więcej zapraszajmy inne nacje do naszego kraju…”.
To nie pierwszy przypadek takiego procederu w stolicy, ale skala i bezczelność (demontaż wprost pod blokami) zaniepokoiła lokalną społeczność.





