26-letnia Elva, która przyszła na świat jako Wojtek, przez kilka lat samodzielnie wstrzykiwała sobie silikon kupowany w internecie. Zaczęło się od lipolizy iniekcyjnej dwa razy w tygodniu, później przeszła do wypełniania twarzy – początkowo raz w tygodniu, a w końcu nawet codziennie. Efektem są poważne, trwałe deformacje twarzy, z którymi walczy teraz w gabinecie chirurga.
W poruszającym wywiadzie dla programu Dzień Dobry TVN Elva opowiedziała szczerze o tym, co ją do tego skłoniło:
„Zaczęłam od zastrzyków polegających na rozpuszczaniu tłuszczu, które robiłam dwa razy w tygodniu. Potem, jak ta twarz zaczęła się robić zbyt szczupła, to sobie tam powoli wypełniałam… w pewnym momencie mnie trochę poniosło. Kupowałam preparat do lipolizy iniekcyjnej i silikon przez Internet. To jest ogólnie łatwe do znalezienia w internecie. Zastrzyki z silikonu robiłam na początku raz w tygodniu, a później mnie trochę poniosło i robiłam je codziennie.”
Elva przyznała, że w tamtym okresie mieszkała i pracowała w Warszawie. Większość jej pieniędzy pochłaniał czynsz, dlatego nie było jej stać na profesjonalne zabiegi medycyny estetycznej u specjalistów. Decyzję o samodzielnym „poprawianiu” urody podjęła przed lustrem w swoim mieszkaniu.
Skomplikowane leczenie
Dziś Elva przechodzi wieloetapową korektę deformacji pod okiem specjalisty medycyny estetycznej. Lekarze podkreślają, że sprawa jest bardzo trudna – silikon rozprzestrzenił się w tkankach twarzy i nie jest łatwo go usunąć. Jak ostrzegają medycy, próba usunięcia substancji z okolic oczu może spowodować przemieszczanie się silikonu z innych części twarzy, m.in. z czoła.

Historia Elvy stała się w ostatnich dniach głośna w mediach i internecie. Wielu komentujących traktuje ją jako drastyczną przestrogę przed samodzielnymi zabiegami medycyny estetycznej i kupowaniem niecertyfikowanych preparatów przez internet.





