Polska

Biskup Andrzej Jeż skazany przez sąd w Tarnowie. Pierwszy taki wyrok w Polsce

Sąd Rejonowy w Tarnowie uznał w czwartek 29 października biskupa tarnowskiego Andrzeja Jeża za winnego zbyt późnego zawiadomienia organów ścigania o przestępstwach seksualnych dwóch podległych mu księży. Wyrok jest nieprawomocny, a kuria zapowiada apelację.

Sąd wymierzył biskupowi za każdy z dwóch czynów karę roku i sześciu miesięcy ograniczenia wolności. Łącznie to dwa lata, w których co miesiąc 25 proc. jego wynagrodzenia będzie przekazywane na rzecz Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, jak podaje Polsat News. Biskup nie stawił się w sądzie na ogłoszeniu wyroku.

O co oskarżono biskupa

Zarzuty dotyczyły księży Stanisława P. i Tomasza K. Według prokuratury biskup miał wiarygodne informacje o wykorzystywaniu dzieci poniżej 15. roku życia i nie przekazał ich niezwłocznie organom ścigania. Sprawy zostały zgłoszone, ale w ocenie oskarżyciela za późno. Prokurator Marcin Stępień mówił w mowie końcowej, że zwłoka przyczyniła się do przedawnienia spraw dotyczących części pokrzywdzonych.

Podstawą odpowiedzialności jest przepis wprowadzony ustawą z 23 marca 2017 r. Za niezawiadomienie o takich przestępstwach grozi do trzech lat więzienia. Prokuratura chciała dla biskupa 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata i 20 tys. zł grzywny. Obrona wnosiła o uniewinnienie.

Linia obrony

Biskup Jeż nie przyznawał się do winy. Tłumaczył opóźnienia wątpliwościami prawnymi. W sprawie Stanisława P. wskazywał, że przestępstwa popełniano głównie na Ukrainie, co utrudniało ustalenie właściwych organów. W sprawie Tomasza K. twierdził, że długo nie wiedział, iż wśród pokrzywdzonych były dzieci poniżej 15. roku życia.

Obrońca, były minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski, przekonywał, że do 2022 r. istniały wątpliwości, czy obowiązek zgłoszenia obejmuje czyny sprzed zmiany przepisów w 2017 r. Wtedy Sąd Najwyższy uznał, że obejmuje. Według Onetu sędzia, uzasadniając wyrok, uznała zeznania biskupa za niewiarygodne. Pisemne uzasadnienie nie jest jeszcze znane.

Stanowisko kurii

Kuria Diecezjalna w Tarnowie przyjęła wyrok „do wiadomości”, ale się z nim nie zgadza. W oświadczeniu, które opublikował portal Limanowa.in, napisano, że wyrok nie przesądza ostatecznie o odpowiedzialności karnej biskupa. Obrońcy mają wnioskować o pisemne uzasadnienie, a po jego analizie wnieść apelację. Kuria podkreśliła też, że w obu sprawach złożyła formalne zgłoszenia do organów ścigania.

Kontekst procesu

Postępowanie trwało osiem miesięcy. Sąd przesłuchał m.in. byłego biskupa tarnowskiego Wiktora Skworca, byłego delegata diecezji ds. ochrony dzieci i młodzieży oraz jednego z pokrzywdzonych. Sprawa Stanisława P. została umorzona w 2022 r. z powodu przedawnienia. Sprawa Tomasza K. toczy się przed sądem w Nowym Sączu. Pokrzywdzonych było kilkadziesiąt osób.

Według Polsat News i innych mediów to pierwszy w Polsce proces czynnego biskupa diecezjalnego o niedopełnienie obowiązku zgłoszenia takich przestępstw.

Co dalej

Wyrok nie jest prawomocny, więc biskup formalnie pozostaje niekarany do rozstrzygnięcia apelacji przez sąd drugiej instancji. Potrącenia z wynagrodzenia ruszą dopiero po uprawomocnieniu. Radio Kraków wyliczyło, że przy wynagrodzeniu 4800 zł brutto, które biskup podał na pierwszej rozprawie, 25 proc. to 1200 zł miesięcznie, czyli 28 800 zł w ciągu dwóch lat. Do chwili publikacji nie znaliśmy reakcji Episkopatu ani Stolicy Apostolskiej.

Dorota Lune

Dorota Lune, redaktorka serwisu DigitalNexus.pl. Zajmuje się tematyką show-biznesową, bieżącymi informacjami jak i ciekawostkami ze świata. Ukończyła dziennikarstwo na UPJPII w Krakowie. Wcześniej pracowała w branży turystycznej. W wolnych chwilach lubi podróżować i czytać książki.