Konfederacja Lewiatan przekonuje, że polska polityka migracyjna nie odpowiada na potrzeby rynku pracy. Powołuje się na szacunek Polskiego Instytutu Ekonomicznego, według którego do 2035 roku liczba pracujących może spaść o 2,1 mln.
Liczba 2,1 mln pochodzi z raportu PIE „Konsekwencje zmian demograficznych dla podaży pracy w Polsce”. Według instytutu oznaczałaby ona spadek liczby pracujących o 12,6 proc. do 2035 roku. Raport powstał w 2024 roku, głównie na danych z 2023 roku, a PIE przypomniał jego wyniki w październiku 2026 roku, jak opisuje Biznesinfo.
Skąd bierze się luka
Szacunek wynika z wymiany pokoleń. Z rynku pracy ma odejść około 3,8 mln osób, a pracę rozpocznie około 1,7 mln przedstawicieli młodszych roczników. Różnica to niemal 2,1 mln.
To symulacja demograficzna, a nie bezwarunkowa prognoza. Nie uwzględnia migracji, wzrostu aktywności zawodowej, przechodzenia pracowników między branżami ani automatyzacji. Największy ubytek dotyczy przemysłu: odejść może około 805 tys. osób, a napływ młodszych oszacowano na 405 tys., czyli o około 400 tys. mniej. W edukacji zasób pracowników może zmaleć o około 361 tys., czyli o 29 proc.
Czego chcą pracodawcy
Jak podaje Bankier za agencją Newseria, eksperci Lewiatana wskazują na przewlekłe i nieprzewidywalne procedury legalizacji pobytu i pracy, które utrudniają rekrutację. Nadia Winiarska, wicedyrektorka Departamentu Pracy Lewiatana, mówi, że w budownictwie, transporcie, przemyśle i HoReCa występują bardzo duże luki kadrowe. Jej zdaniem obsadzenie stanowisk wyłącznie pracownikami z lokalnego rynku często nie jest możliwe.
Winiarska przekonuje też, że cudzoziemcy odprowadzają składki i podatki oraz wspierają rozwój gospodarczy. Według Bankiera ekonomiści PKO BP szacują, że utrzymanie obecnej podaży pracy wymagałoby netto blisko 1 mln migrantów w ciągu dekady.
Ilu cudzoziemców już pracuje
Z danych ZUS cytowanych przez media wynika, że w Polsce pracuje ponad 1,2 mln cudzoziemców, głównie z Ukrainy, Białorusi i Gruzji. Dane te pochodzą jednak z końca 2024 roku.
Co to oznacza
Dla firm z przemysłu, budownictwa, transportu i gastronomii spór o procedury oznacza dalsze trudności w obsadzaniu etatów. Dla pracowników niedobór rąk może oznaczać wyższe płace i łatwiejszą zmianę pracy, na co zwraca uwagę Biznesinfo. Do chwili publikacji nie znaliśmy odpowiedzi rządu na ten apel.




