Amerykańska armia wydała dotąd na wojnę z Iranem ponad 47 mld dolarów – wynika z danych Pentagonu, do których dotarł Reuters. To o ponad 25 proc. więcej niż lipcowe szacunki resortu obrony.
Informację agencja opublikowała we wtorek 27 października, a w środę 28 października wpis na ten temat zamieściła na X.
Reuters opisuje dane jako szacunek Pentagonu dotyczący kosztów operacyjnych prowadzenia wojny. Resort nie udostępnił ich publicznie i – jak podaje agencja – nie odpowiedział od razu na prośbę o komentarz.
Na co idą pieniądze
Według Reutera największą pozycją jest ponad 29 mld dolarów na uzupełnienie zużytej amunicji. Kolejne ponad 6 mld dolarów potrzeba na wymianę sprzętu i tzw. straty platform, czyli m.in. utracone samoloty i liczne drony.
Zestawienie obejmuje szereg kosztów operacyjnych, od lotów bojowych po wsparcie cybernetyczne. Reuters zaznacza jednak, że nie uwzględnia ono wyraźnie wydatków na naprawę amerykańskich baz uszkodzonych w irańskich atakach rakietowych i dronowych. Rzeczywisty rachunek może więc być wyższy.
Lipiec kontra październik
Agencja porównuje nowy szacunek z lipcową kalkulacją szefa resortu Pete’a Hegsetha, który oceniał koszt wojny na 37,5 mld dolarów. Różnica to prawie 10 mld dolarów.
Konflikt USA i Izrael rozpoczęły w lutym, zakładając, że potrwa krótko. Według Reutera pierwotna strategia zakładała najpierw użycie drogich, precyzyjnych pocisków przeciw irańskiej obronie, a potem tańszej amunicji, np. bomb JDAM. Kwietniowe zawieszenie broni dało jednak Iranowi czas na odkopanie podziemnych magazynów i odtworzenie części obrony oraz arsenału rakiet i dronów.
Prezydent Donald Trump nałożył później morską blokadę Iranu, by pozbawić go wpływów z eksportu ropy, i dopuścił wznowienie walk po wyborach połówkowych. Amerykańscy urzędnicy, anonimowo, powiedzieli agencji, że Pentagon planuje wznowienie ciężkich ataków, jeśli dostanie taki rozkaz.
Polityczne tło
Dane wychodzą na jaw tuż przed wyborami 3 listopada, które zdecydują o kontroli nad Kongresem na kolejne dwa lata. Reuters pisze, że republikanie zmagają się z politycznymi skutkami niepopularnej wojny, a jej wpływ na ceny energii odbija się na poparciu dla kandydatów partii i dla samego Trumpa.
Co to oznacza
Dla czytelnika w Polsce bezpośredni skutek jest pośredni. Wyższe zapotrzebowanie USA na amunicję i sprzęt oznacza, że zapasy trzeba odbudowywać, a to może konkurować z dostawami dla sojuszników. Reuters nie podaje jednak takich wniosków, więc to tylko kontekst. Kluczowe terminy to wybory 3 listopada oraz ewentualna decyzja Białego Domu o wznowieniu walk. Z naszych wcześniejszych tekstów o rozejmie w wojnie Izraela z Iranem w 2025 roku wiadomo, że to nie pierwsza runda konfliktu, ale obecna wojna to osobna kampania, rozpoczęta w lutym.




