Sierżant Konrad Kuś z Komendy Powiatowej Policji w Oławie to funkcjonariusz, który od dziecka marzył o służbie w Policji. Wstąpił do formacji w 2021 roku, przeszedł szkolenia i szybko stał się przykładem zaangażowanego policjanta patrolówki. Ryzykował zdrowie i życie podczas interwencji, zatrzymywał przestępców, odnajdywał zaginionych i co najważniejsze – uratował życie co najmniej pięciu osób. Policja sama wielokrotnie chwaliła się jego dokonaniami w oficjalnych komunikatach i mediach społecznościowych.
Bohaterskie interwencje
Wśród najbardziej spektakularnych akcji Kusia wyróżniają się:
- Uratowanie 3-letniej dziewczynki, która zakrztusiła się jedzeniem i straciła przytomność.
- Reanimacja młodej kobiety we wrześniu 2024 roku – razem z kolegą z patrolu (sierż. szt. Marcinem Hibnerem) przywrócili jej czynności życiowe po tym, jak przestała oddychać na chodniku. Policja publikowała wtedy komunikaty pełne dumy: „Jesteśmy dumni, że w szeregach oławskiej jednostki służą osoby, które pokazują, że policja to służba dająca ogromną satysfakcję, między innymi z możliwości niesienia pomocy i ratowania ludzkiego życia”.
- Ściągnięcie z mostu 23-latka w kryzysie samobójczym po ponadgodzinnej rozmowie.
- Inne interwencje, w których ratował ludzkie życie i zdrowie.
Za swoją służbę Kuś był nagradzany wielokrotnie – tylko w Oławie ponad 25 razy. Jego zdjęcia i historie pojawiały się na oficjalnych profilach policji.
359 dni na L4 – ale głównie z powodu służby
W maju 2026 roku Kuś otrzymał informację o wszczęciu postępowania administracyjnego przez Komendanta Wojewódzkiego Policji we Wrocławiu (na wniosek komendanta powiatowego w Oławie) w kierunku zwolnienia go ze służby „dla dobra służby”. Oficjalny powód: 359 dni nieobecności na zwolnieniach lekarskich (L4) w okresie od września 2021 do maja 2026 roku. Komenda twierdzi, że funkcjonariusz utrudnia w ten sposób pracę jednostki.
Sam zainteresowany i związkowcy podkreślają, że zdecydowana większość tych nieobecności wynikała bezpośrednio z urazów odniesionych na służbie:
- Zderzenie radiowozem.
- Poważne urazy kręgosłupa wymagające operacji (kilka miesięcy wyłączone z pracy).
- Ostatnia dramatyczna interwencja, podczas której po ogromnym wysiłku fizycznym zapadło mu się płuco (odma opłucnowa). Trafił na SOR – lekarz powiedział wprost, że gdyby nie szybka pomoc, mógłby umrzeć.
Było też jedno zwolnienie związane z opieką nad żoną po skomplikowanym porodzie. Kuś podkreśla, że nawet po kontuzjach starał się dokańczać interwencje i pościgi. Próbował zmienić stanowisko na mniej obciążające fizycznie – nie uzyskał zgody.
Stanowisko związków zawodowych
Przewodniczący Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Policjantów Województwa Dolnośląskiego Roman Buczkowski jasno stwierdził, że zwolnienia lekarskie były związane z obowiązkami służbowymi. Podkreśla szokujący charakter ostatniej interwencji i fakt, że policjant o mało nie przypłacił jej życiem.
System karze za zaangażowanie?
Sprawa Kusia szybko stała się głośna w mediach i mediach społecznościowych (m.in. profile „Służby w akcji”, Oława Na Sygnale). Wielu komentujących widzi w niej klasyczny przykład patologicznego podejścia w niektórych jednostkach: policjant, który „nie oszczędza się”, płaci za to zdrowiem i ryzykuje utratę pracy. Funkcjonariusz, który minimalizuje ryzyko i unika trudnych interwencji, prawdopodobnie nie miałby żadnych problemów.
Policja dolnośląska potwierdziła wszczęcie postępowania, ale podkreśla, że trwa i decyzja jeszcze nie zapadła. Do tej pory nikt z bezpośredniego kierownictwa w Oławie nie rozmawiał z Kusiem o sprawie przed wszczęciem procedury.
Co dalej?
Historia sierżanta Konrada Kusia pokazuje szerszy problem polskiej Policji: jak dbać o funkcjonariuszy, którzy realnie narażają zdrowie na pierwszej linii? Czy statystyki L4 powinny być jedynym kryterium, gdy za nimi stoją urazy służbowe i udokumentowane heroiczne działania?
Opinia publiczna w dużej mierze stoi po stronie policjanta. W sieci pojawiają się głosy wsparcia i apele o zdroworozsądkowe rozstrzygnięcie sprawy. Los Konrada Kusia pokaże, czy w Policji premiowane jest rzeczywiste poświęcenie, czy tylko formalne „nienaruszanie statystyk”.
Sprawa jest rozwojowa.





