W niedzielę 1 listopada w hrabstwie Palm Beach na Florydzie rozbił się prywatny Learjet 60 lecący z Austin na Bahamy. Zginęło wszystkich dziewięć osób na pokładzie, w tym rodzina przedsiębiorcy Adama Robinsona z dwojgiem małych dzieci.
Według sekretarza transportu USA Seana Duffy’ego samolot rozbił się o godz. 12:50 czasu lokalnego w dzielnicy mieszkalnej w pobliżu Cresthaven. Maszyna wystartowała z lotniska Austin-Bergstrom w Teksasie i miała lecieć do North Eleuthera na Bahamach. Duffy nazwał zdarzenie „horrendalną tragedią”.
Gubernator Florydy Ron DeSantis powiedział, jak podała agencja AP, że nie ma informacji o ofiarach na ziemi. Według ABC News ewakuowano setki osób z 77 domów mobilnych w pobliżu miejsca katastrofy.
Kto zginął
Rodziny ofiar wydały wspólne oświadczenie. Wymieniły w nim siedmiu pasażerów: Adama Robinsona, jego żonę Helen Sharp, ich dzieci – 4-letnią Emmę i 2-letniego Charliego – oraz Rachael Reed, Charmi Fehr i Anitę Marię Cetinę. Według przekazu rodzin, cytowanego przez KTLA, Cetina była nianią dzieci. Pozostałe dwie osoby to piloci.
Robinson był przedsiębiorcą z branży technologicznej związanym z Austin, a Sharp – jak podaje KUT – była dyrektorką generalną i współzałożycielką firmy PR Influential PR. Rodziny nazwały ich „oddanymi rodzicami”, a dzieci – „światłem ich życia”. Według CBC rodzina mieszkała w Aspen w Kolorado. Rodzina wskazała także 20-letnią drugą pilotkę, Nathalię Gadelhę Filgueiras, która prowadziła ostatnie rozmowy z kontrolą ruchu. Doniesienia mediów o majątku Robinsona („milioner”) nie pochodzą z oficjalnego źródła.
Co ustalił NTSB
Śledztwo prowadzi Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu (NTSB), a pomaga jej Federalna Administracja Lotnictwa (FAA). Na miejscu pracuje około 20 śledczych. Na poniedziałkowej konferencji członek NTSB Tom Chapman poinformował, że samolot prawdopodobnie zaczął się rozpadać jeszcze przed uderzeniem w ziemię, a szczątki rozrzuciły się daleko od miejsca katastrofy. Jednym z głównych wątków będzie pogoda.
Według NTSB, cytowanego przez ABC News, na krótko przed katastrofą załoga zgłosiła „umiarkowane turbulencje” i „lekkie oblodzenie”, oceniając sytuację jako możliwą do opanowania. Fox News pisze też o zgłoszonym przekroczeniu dopuszczalnej prędkości. Radary pokazywały silne burze nad południową Florydą. NTSB sprawdzi również działania załogi i ewentualne usterki techniczne. Operatorem maszyny była firma Aurora Aviation, działająca jako Upper Jets.
Co to oznacza
Przyczyna katastrofy nie jest ustalona. NTSB zapowiedziało, że dochodzenie potrwa kilka dni, a raport końcowy zwykle powstaje po wielu miesiącach. Polaków bezpośrednio sprawa nie dotyczy, na liście ofiar nie ma informacji o polskich obywatelach. To kolejna w ostatnim czasie katastrofa prywatnego odrzutowca; o rozbiciu się Gulfstreama w Republice Dominikańskiej pisaliśmy w czerwcu.




