Finanse

Gaz dla gospodarstw domowych może zdrożeć w 2027 roku. Rząd ma szykować osłony

Taryfa na gaz dla gospodarstw domowych może wzrosnąć od 2027 roku nawet o około 35 proc. – wynika z szacunku analityka DM Trigon, który przytacza „Rzeczpospolita”. Według gazety, powołującej się na źródło w okolicach resortu energii, rząd chce wrócić do mrożenia cen i rekompensat dla sprzedawców.

Szacunek 35 proc. nie jest oficjalną prognozą URE ani sprzedawcy gazu. Pochodzi od Michała Kozaka, analityka DM Trigon, i opiera się na założeniu, że wzrost kosztów zakupu gazu zostanie w pełni przeniesiony na taryfę. Podobnie plany rządu: opisuje je „Rzeczpospolita” na podstawie anonimowej rozmowy. Do chwili publikacji Ministerstwo Energii nie przedstawiło oficjalnego komunikatu w tej sprawie.

Skąd presja na ceny

Jak podaje „Rzeczpospolita”, w środę 29 października kontrakt na gaz z dostawą w listopadzie na holenderskiej giełdzie TTF przekroczył 100 euro za MWh. Według gazety to najwyższy poziom od drugiej połowy 2022 roku. W czwartek notowania spadły nieco poniżej tej granicy. Magazyny w UE są zapełnione w blisko 75 proc., a rok temu było to 83 proc. (dane Gas Infrastructure Europe, cytowane przez dziennik).

Wcześniej pisaliśmy, że kontrakt na 2027 rok na TGE jest najdroższy od 2023 roku. Ceny gazu rosły też po atakach na statki przy Ormuzie.

Jak wygląda taryfa i skąd 35 proc.

Obecna taryfa myORLEN (dawniej PGNiG Obrót Detaliczny) obowiązuje do 31 grudnia 2026 roku. Cena paliwa gazowego w najpopularniejszych grupach taryfowych to 19,729 gr/kWh, czyli ok. 197 zł/MWh. Do tej kwoty dochodzą opłaty abonamentowe i dystrybucyjne.

Kozak szacuje, że koszt zakontraktowania gazu na 2027 rok może wynieść 230–300 zł/MWh. To dałoby podwyżkę o ok. 35 proc. w scenariuszu bazowym. Orlen powiedział „Rzeczpospolitej”, że zmianę ceny może ogłosić wyłącznie prezes URE po postępowaniu taryfowym. Dodał, że na tym etapie jest za wcześnie, by przesądzać jego wynik.

Według komunikatu URE regulator zatwierdza taryfy sprzedaży gazu dla gospodarstw domowych po raz ostatni właśnie na 2027 rok. „Rzeczpospolita” pisze, że decyzje URE mają zapaść w grudniu.

Jaka pomoc wchodzi w grę

Rozmówca gazety z okolic resortu energii twierdzi, że ministerstwo zdecydowało się zainterweniować. Chodzi o mechanizmy z lat 2022–2024: ustawowe zamrożenie ceny i rekompensaty dla sprzedawców za różnicę między ceną ustawową a taryfą URE. Rozważane jest źródło finansowania, m.in. Fundusz Wypłaty Różnicy Ceny, w którym ma być jeszcze ponad 2 mld zł nadwyżki.

Kozak ocenia, że przy ok. 60 TWh gazu sprzedawanego w taryfie pełne rekompensaty kosztowałyby 3–4 mld zł rocznie. To więcej niż rezerwa funduszu. Gazeta pisze, że pomóc mogą wyższe wpływy z CIT i opłaty koncesyjnej. Wspomina też o możliwych rekompensatach w energii elektrycznej, gdzie rząd spodziewa się taryf rzędu 550–570 zł/MWh wobec obecnych 495 zł/MWh za samą energię.

Co to oznacza dla odbiorców

Gospodarstwa ogrzewające dom gazem powinny liczyć się z wyższą taryfą od 1 stycznia 2027 roku, jeśli nie dojdzie do interwencji. Ostateczną cenę poznamy po decyzji prezesa URE. Ewentualne zamrożenie wymagałoby ustawy i decyzji rządu, a żadnego projektu na razie nie opublikowano. Nie wiadomo więc, jaka byłaby cena ustawowa ani kogo dokładnie by objęła.

Dorota Lune

Dorota Lune, redaktorka serwisu DigitalNexus.pl. Zajmuje się tematyką show-biznesową, bieżącymi informacjami jak i ciekawostkami ze świata. Ukończyła dziennikarstwo na UPJPII w Krakowie. Wcześniej pracowała w branży turystycznej. W wolnych chwilach lubi podróżować i czytać książki.