Kryptowaluty

Upadłość Zondacrypto: syndyk nie wie jeszcze, ilu jest wierzycieli

Estoński syndyk upadłego operatora Zondacrypto, Margus Lentsius, nie podaje, ile pieniędzy mogą odzyskać klienci giełdy. Liczbę wierzycieli i wartość roszczeń obiecuje ustalić dopiero w najbliższych tygodniach, a po 27 października wciąż weryfikuje tysiące zgłoszeń.

Jak podaje TVN24, syndyk bada zgłoszenia, wzywa wierzycieli do uzupełnienia braków i przygotowuje wstępną listę wierzycieli. Równolegle szuka majątku spółki BB Trade Estonia OÜ, która prowadziła giełdę Zondacrypto. Sąd okręgu Harju w Tallinnie ogłosił jej upadłość 27 sierpnia i wyznaczył Lentsiusa na syndyka.

Co mówi syndyk

Według relacji TVN24 Lentsius przekazał, że zdecydowana większość dotąd rozpatrzonych roszczeń pochodzi od obywateli Polski lub polskich firm. Na pytanie o liczbę wierzycieli i łączną wartość roszczeń odpowiedź ma być możliwa w najbliższych tygodniach. Dopiero w listopadzie ma się okazać, ile z otrzymanych e-maili to duplikaty lub ogólne zapytania, a ile faktycznie reprezentuje wierzycieli.

Business Insider pisze o tysiącach e-maili, niekompletnych zgłoszeniach i nierozstrzygniętej kwestii finansowania postępowania. Według tego portalu na przygotowanie listy wierzycieli trzeba będzie jeszcze poczekać.

Skala roszczeń

Jeszcze 22 października przewodniczący komitetu wierzycieli Damian Przybyłowski mówił PAP o około 5 tys. zgłoszeń. Jak podaje Interia, powołując się na money.pl, do ostatniego dnia terminu wierzytelności na około 40–43 mln euro zgłosiło ok. 5 tys. osób. Wcześniej potencjalne zobowiązania spółki szacowano na ponad 700 mln euro. Oznacza to, że przy obecnych danych zgłoszono wyraźnie mniej, niż wynikało z szacunków.

Przybyłowski informował też, że około 1350 wniosków zawierało błędy formalne, a część wierzycieli nie odpowiedziała na wezwania do poprawek. Te dane pochodzą z relacji mediów i mogą się zmienić po weryfikacji przez syndyka.

Co to oznacza dla klientów

Majątek upadłej spółki syndyk dzieli wyłącznie między tych, którzy zgłosili wierzytelności. Termin minął we wtorek 27 października. Według komitetu wierzycieli spóźnione zgłoszenia trafiają dalej w kolejce do zaspokojenia. Prawo estońskie pozwala wnioskować o przywrócenie terminu, ale tylko z ważnej przyczyny i do czasu, gdy syndyk złoży listę wierzycieli w sądzie (według Forsal.pl).

Zgłoszenie do syndyka to odrębna procedura od zawiadomienia polskiej prokuratury. Samo zawiadomienie nie wpisuje na listę wierzycieli. Kto otrzymał od syndyka wezwanie do uzupełnienia braków, powinien odpowiedzieć na nie jak najszybciej, bo od tego zależy ujęcie wniosku na wstępnej liście.

Klienci mogą mieć też obowiązki podatkowe. Ministerstwo Finansów wskazało, że sprzedaż krypto za złote, dolary lub euro to przychód mimo braku wypłat, a podatek wynosi 19 proc. i rozlicza się go w PIT-38.

Syndyk nie podał, ile majątku spółki udało się dotąd zidentyfikować ani kiedy sąd zatwierdzi ostateczną listę wierzycieli. Nie ma też potwierdzonej prognozy, jaki odsetek roszczeń zostanie zaspokojony.

Łukasz Jasztal

Łukasz Jasztal - redaktor naczelny portalu DigitalNexus.pl. Pasjonat nowych technologii i ciekawych historii.