Od 1 listopada państwa UE, w tym Polska, zaczną pobierać opłatę manipulacyjną w wysokości 2 euro za pozycję w zgłoszeniu celnym dla przesyłek kupowanych w sklepach spoza Unii. Szef KAS Marcin Łoboda zapowiada, że dodatkowo ograniczy to napływ tanich paczek.
Opłata nie dotyczy wyłącznie Chin, choć to stamtąd pochodzi większość tanich przesyłek z platform takich jak Temu, Shein czy AliExpress. Obejmuje sprzedaż na odległość z dowolnego kraju spoza UE. Jak przekazał PAP wiceminister finansów i szef Krajowej Administracji Skarbowej Marcin Łoboda, wysokość opłaty ustaliła Komisja Europejska, a pobierać ją będą organy celne.
Jak naliczana jest opłata
Według Łobody opłata będzie działać podobnie jak obecne zryczałtowane cło 3 euro, które obowiązuje od 1 lipca. Płaci się ją za każdą pozycję w zgłoszeniu celnym, a nie za całą paczkę. Zgodnie z tym, co szef KAS mówił PAP wcześniej, nie ma tu progu kwotowego: opłata dotyczy też towarów droższych niż 150 euro, które do cła 3 euro nie kwalifikują się.
Komisja Europejska na stronie poświęconej reformie ceł podaje, że opłata ma pokryć koszty nadzoru celnego: weryfikację danych, analizę ryzyka oraz kontrole dokumentów i towarów. Kwotę wskazuje w niej jako 2 euro od 1 listopada 2026 r. Według portali branżowych cytujących akt delegowany KE z 21 września kwotę będzie przeglądać co dwa lata. Opłatę trzeba będzie uiścić także wtedy, gdy klient odeśle towar, o czym informują m.in. doradcy dla sprzedawców.
Wpływy z opłaty trafią do budżetów krajowych. Łoboda tłumaczył w wywiadzie dla PAP, że obciążenie spada na firmy sprzedające i wprowadzające towary na rynek, a nie na dziesiątki milionów konsumentów, choć koszty mogą zostać przerzucone na kupujących w cenie.
Efekty cła z lipca
Szef KAS podał dane po wprowadzeniu cła 3 euro. Od lipca liczba zgłoszeń przesyłek w Polsce zmniejszyła się o ok. 50 proc., a liczba pozycji towarowych na tych zgłoszeniach nawet o ok. 75 proc. We wrześniu spadek jest nadal widoczny, ale już mniejszy.
Dla porównania, w 2025 r. w Polsce dopuszczono do obrotu ponad 26 mln przesyłek spoza UE, zawierających prawie 130 mln różnych kategorii towarów (dane KAS).
„Unijna opłata manipulacyjna zapewne jeszcze obniży napływ przesyłek, za to przyniesie dodatkowe wpłaty do budżetu” — powiedział Marcin Łoboda w rozmowie z PAP.
Co to oznacza dla kupujących w Polsce
Każda pozycja w zamówieniu z kraju spoza UE będzie od listopada obciążona 2 euro (według Interii to ok. 8,80 zł) opłaty. Przy przesyłce do 150 euro dochodzi do tego cło 3 euro za pozycję, czyli łącznie 5 euro od pozycji, plus VAT. Przykładowo koszulka i etui na telefon to dwie pozycje, więc 10 euro opłat, a pięć koszulek tego samego rodzaju liczy się zwykle jako jedna pozycja. Szef KAS wskazuje, że zakup towarów, których wartość jest niższa od należności celno-podatkowych, przestanie się opłacać.
Droższe zamówienia, np. elektronika, także zapłacą opłatę, ale będzie ona niewielkim ułamkiem ceny. Najbardziej odczują ją osoby kupujące tanie drobiazgi w wielu pozycjach.
Cło 3 euro ma obowiązywać do 1 lipca 2028 r. Nowy unijny kodeks celny formalnie wszedł w życie we wrześniu, a większość jego przepisów ma być stosowana od 2027 r.




