Wartość nieoddanych butelek i puszek przekroczyła 650 mln zł. Ponad 70 proc. kaucji nie wróciło do klientów. Przy każdej wizycie w sklepie dopłacasz 50 gr, a potem z różnych powodów te money zostają u operatorów.
System kaucyjny ruszył 1 października 2025 roku. Za plastikową butelkę do 3 litrów i puszkę do 1 litra płacisz 50 groszy. Za szklaną butelkę wielokrotnego użytku – 1 zł. Money odzyskujesz, oddając opakowanie w dowolnym punkcie zbiórki. Nie potrzebujesz paragonu. Wystarczy czytelna etykieta i kod kreskowy.
W teorii brzmi prosto. W praktyce wielu z nas zostawia te 50 groszy na zawsze.
Ile naprawdę tracimy na kaucjach
Z analizy aplikacji PanParagon wynika, że przeciętny konsument kupuje miesięcznie około 15 plastikowych opakowań i 12 puszek objętych kaucją. To dodatkowe 13,50 zł co miesiąc. W skali roku wychodzi około 160 zł.
Jeśli nie oddajesz pustych opakowań, te pieniądze przepadają. W pierwszych miesiącach działania systemu nie odebrano ponad 70 proc. naliczonych kaucji. Różnica między opakowaniami wprowadzonymi na rynek a tymi zwróconymi przekroczyła już 650 mln zł.
Część butelek i puszek wciąż leży w domach, sklepach lub magazynach. Nie oznacza to jednak, że cała kwota wróci do klientów. Duża część już zasiliła budżety operatorów systemu.
Co się dzieje z nieodebranymi pieniędzmi
Nieodebrane kaucje nie trafiają do gmin ani nie zasilają budżetu państwa wprost. Zostają u operatorów systemu kaucyjnego. Pieniądze idą m.in. na:
- transport i sortowanie opakowań,
- obsługę punktów zbiórki,
- zakup i serwis automatów kaucyjnych,
- rozwój infrastruktury.
Im mniej opakowań wraca, tym więcej środków zostaje w systemie. To trochę jak sytuacja, w której płacisz kaucję za wózek w hipermarkecie, ale nigdy go nie oddajesz – sklep zatrzymuje pieniądze, a ty tracisz.
W czerwcu 2026 roku zwrócono rekordowe 700 mln opakowań. Od początku roku do końca czerwca Polacy oddali już około 2,3 mld butelek i puszek. Infrastruktura rośnie – działa już około 64 tys. punktów zbiórki. System nabiera tempa, ale wciąż daleko mu do docelowych 90–95 proc. zwrotów, o których mówi Ministerstwo Klimatu i Środowiska.


