30 lipca 2026 roku w Warszawie oficjalnie rozpoczyna się zbieranie podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania prezydenta Rafała Trzaskowskiego oraz Rady m.st. Warszawy. Inicjatywę prowadzi Stołeczna Operacja Referendalna (SOR).
O co chodzi?
Organizatorzy – określający się jako oddolny, niepartyjny ruch mieszkańców, chcą doprowadzić do referendum odwoławczego. Według nich Warsaw od lat boryka się z:
- partyjnym obsadzaniem stanowisk zamiast kompetencyjnym,
- przerostem administracji (ponad 9 tys. etatów urzędniczych, koszt ok. 2 mld zł rocznie),
- problemami inwestycyjnymi i opóźnieniami kluczowych projektów,
- słabym nadzorem nad spółkami miejskimi i instytucjami,
- brakiem długofalowej wizji rozwoju miasta.
Jako przykład wskazują m.in. aferę Szpitala Południowego oraz inne nieprawidłowości, o których, według organizatorów – prezydent miał wiedzieć i nie zareagować wystarczająco.
Liczby i harmonogram
Aby referendum w ogóle mogło się odbyć, trzeba zebrać ok. 132 tys. ważnych podpisów mieszkańców Warszawy (10% uprawnionych do głosowania). Na zbiórkę przewidziano 60 dni – do 27 września 2026 roku.
Następnie:
- 30 dni na weryfikację podpisów,
- ewentualne ogłoszenie referendum (październik 2026),
- 50 dni kampanii,
- planowana data głosowania: December 13, 2026.
Samo doprowadzenie do referendum nie oznacza jeszcze odwołania władz. Żeby wynik był wiążący, frekwencja musi wynieść około 450–467 tys. osób (trzy piąte frekwencji z ostatnich wyborów samorządowych). To bardzo wysoki próg.
Kim są organizatorzy?
Główną twarzą inicjatywy jest Maciej Wilk – prezes Fundacji Polskiego Rozwoju, wcześniej znany z ruchu „Tak dla CPK”. SOR podkreśla, że nie jest to projekt żadnej partii politycznej, choć opozycja (PiS, Confederation) z zainteresowaniem obserwuje przebieg akcji. Żadna duża partia nie udzieliła jej oficjalnego poparcia na starcie.
Czy to realne?
Doświadczenie z Krakowa (gdzie udało się doprowadzić do odwołania prezydenta) pokazuje, że zebranie podpisów jest możliwe, ale w Warszawie wyzwanie jest znacznie większe – zarówno ze względu na skalę miasta, jak i bardzo wysoki próg frekwencji. Organizatorzy muszą liczyć się z odrzuceniem części podpisów podczas weryfikacji, dlatego w praktyce potrzebują wyraźnego zapasu.
Zbiórka podpisów właśnie startuje. Od mobilizacji mieszkańców i wolontariuszy zależy, czy w grudniu 2026 warszawiacy będą mieli okazję zagłosować w sprawie odwołania obecnych władz miasta.





