Doradca Władimira Putina Jurij Uszakow oświadczył we wtorek 27 października, że Wołodymyr Zełenski może przyjechać do Moskwy na bezpośrednie rozmowy, a Rosja zapewni mu „wszelkie warunki”, także w kwestii bezpieczeństwa. Kijów od miesięcy odrzuca Moskwę jako miejsce spotkania.
Słowa Uszakowa padły po rozmowie telefonicznej Putina z premierem Norwegii Jonasem Gaharem Støre i prezydentem Finlandii Alexanderem Stubbem. Według rosyjskiego doradcy, cytowanego m.in. przez agencję TASS, obaj przywódcy mieli zapewnić Putina o „aktywnym zainteresowaniu” Zełenskiego bezpośrednimi rozmowami. Uszakow przekazał, że Putin odpowiedział: jeśli Zełenski rzeczywiście chce takich rozmów, niech przyjedzie do Moskwy.
Co wiadomo o rozmowie z Støre i Stubbem
Według komunikatu norweskiego rządu inicjatywa rozmowy wyszła od obu przywódców i odbyła się ona w porozumieniu z Ukrainą. Jej celem było bezpośrednie przekazanie Putinowi stanowiska dotyczącego przyszłych negocjacji. Støre mówił o konieczności działań prowadzących do deeskalacji, a Stubb określił rozmowę jako „bezpośrednią i merytoryczną”. Obaj podkreślili, że występowali we własnym imieniu, a nie w imieniu całej Europy.
Rozmowa była kontynuacją spotkania z Zełenskim i amerykańskim wysłannikiem Steve’em Witkoffem w Oslo tydzień wcześniej. Po nim Witkoff spotkał się z Putinem w Petersburgu. Jak pisze Kyiv Independent, Kreml deklarował potem gotowość do wznowienia rozmów trójstronnych (Ukraina, Rosja, USA) po 4 listopada. Polsat News podaje, że rozmowa dotyczyła też planowanego na listopad spotkania przedstawicieli trzech stron w Abu Zabi.
Stanowisko Moskwy i Kijowa bez zmian
Zaproszenie do Moskwy nie jest nowością. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow mówił w kwietniu, że Putin jest gotów spotkać się w Moskwie „w każdej chwili”, ale spotkanie ma służyć sfinalizowaniu uzgodnionych wcześniej porozumień. W styczniu twierdził też, że to Zełenski prosił o spotkanie, a Moskwa odpowiedziała jedynie, że jest ono możliwe w Moskwie.
Zełenski wielokrotnie odrzucał ten wariant. W kwietniu mówił, że Ukraina nie boi się spotkania w żadnym kraju poza Rosją i Białorusią. Według Polsat News pod koniec września, na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ w Nowym Jorku, odpowiedział rosyjskim dziennikarzom, że do Moskwy mógłby przylecieć jedynie „na rakiecie”. Kijów podkreśla, że rozmowy na najwyższym szczeblu mogą odbyć się tylko na gruncie neutralnym. Do chwili publikacji Zełenski ani jego kancelaria nie odnieśli się do wtorkowych słów Uszakowa.
Obaj przywódcy nie rozmawiali twarzą w twarz od początku pełnoskalowej inwazji; ostatnio spotkali się w 2019 roku w formacie normandzkim, jak przypomina Kyiv Independent. Ukraina wiąże zresztą kwestię wyborów z długim rozejmem, o czym pisaliśmy w tekście o warunku 60 dni rozejmu.
Co to oznacza
Na razie nie ma ani terminu, ani uzgodnionego formatu spotkania liderów. Wtorkowa wypowiedź to deklaracja strony rosyjskiej, a nie ustalenie z Kijowem. Realny kalendarz rozmów wyznaczają kontakty techniczne trójstronne planowane na listopad. Dla Polski nie oznacza to na razie żadnych bezpośrednich zmian, choć każdy ruch w negocjacjach wpływa na dyskusję o bezpieczeństwie regionu i wsparciu dla Ukrainy.




