Amerykańska firma Radical Numerics poinformowała, że bakteriofagi zaprojektowane z pomocą modelu AI Omnii-1 podano pacjentowi z zakażeniem opornym na antybiotyki. Wyników leczenia nie ujawniono, a badania nie przeszły jeszcze recenzji naukowej.
Firma ogłosiła sprawę we wtorek 20 października na swoim blogu. Napisała tam, że projekty wygenerowane przez Omnii-1 podano pacjentowi z zakażeniem bakterią opornną na antybiotyki w ramach autoryzowanej, prowadzonej przez lekarzy ścieżki „compassionate use”, czyli dostępu do terapii eksperymentalnej poza badaniem klinicznym. Opis znajduje się w raporcie Radical Numerics. To oświadczenie samej firmy, a nie publikacja w recenzowanym czasopiśmie.
Na czym polega terapia
Bakteriofagi to wirusy, które atakują wyłącznie określone bakterie, a nie komórki człowieka. W typowej terapii fagowej lekarze pobierają próbkę bakterii od chorego, a następnie szukają w ogromnych kolekcjach fagów takiego, który ją zabije. Zajmuje to zwykle kilka tygodni.
Tym razem, jak opisuje firma, model AI posłużył do zaprojektowania wariantów faga T7, który atakuje pałeczkę okrężnicy (E. coli). Zmieniono kod białka we włóknach ogonowych wirusa, którymi przyczepia się on do bakterii. Reszta genomu pozostała według firmy bez zmian. Według raportu mieszanka wariantów zniszczyła w laboratorium szczep wyizolowany od pacjenta. Dopiero potem podano ją choremu.
Czego nie wiadomo
Radical Numerics nie ujawniło, czy leczenie zadziałało, ani kim jest pacjent. Jak podaje Polsat News, powołując się na „New York Timesa”, dyrektor generalny firmy Eric Nguyen zapowiedział publikację wyników w recenzowanym czasopiśmie, a szczegółów leczenia nie ujawni bez zgody pacjenta. Nie podano też, w jakim szpitalu leczono chorego.
Ostrożność zachowują niezależni naukowcy. Według relacji „NYT” mikrobiolog z Uniwersytetu Harvarda Michael Baym powiedział, że jego odruchem jest sceptycyzm, a oceny wstrzyma do końca terapii. Firma sama zastrzega, że skuteczność i bezpieczeństwo takiego leczenia nie zostały potwierdzone.
Firma podaje też wyniki testów komputerowych: dla 92,1% kwalifikujących się szczepów E. coli, wyłączonych z danych treningowych, wśród dwóch najlepszych rekomendacji modelu był aktywny fag. Są to dane producenta, bez niezależnej weryfikacji.
Tło: oporność na antybiotyki
Terapie fagowe wracają do łask z powodu rosnącej oporności bakterii. Według prognoz opublikowanych w „The Lancet”, o których pisze Polsat News, w latach 2025–2050 zakażenia lekoopornymi bakteriami mogą odpowiadać za blisko 40 mln zgonów na świecie. Wcześniejsze przypadki leczenia fagami, w tym opisane w literaturze medycznej, dotyczyły fagów naturalnych lub wyselekcjonowanych, a nie zaprojektowanych przez algorytm.
Jeśli podejście się sprawdzi, dopasowanie leku do konkretnej infekcji mogłoby trwać dni, a nie tygodnie. Na razie to jedynie zapowiedź. Ponieważ to przypadek jednego pacjenta, nie wiadomo, czy metoda jest bezpieczna i skuteczna.
Co to oznacza dla czytelników w Polsce
Dla pacjentów w Polsce nic się na razie nie zmienia: terapia nie jest zarejestrowana ani dostępna w żadnym kraju, a zgodę na jej użycie wydano w USA w trybie wyjątkowym. Standardowe leczenie zakażeń nadal opiera się na antybiotykach dobieranych przez lekarza. Z niezwiązanych zagrożeń epidemicznych pisaliśmy niedawno o pierwszym wykryciu wirusa Shamonda u człowieka. To zupełnie inna sprawa niż fagi, które nie zakażają ludzi.




