Noc z 30 na 31 maja 2026 roku przeszła do historii jako jedna z najbardziej chaotycznych po triumfie klubowym we Francji. Po tym, jak Paris Saint-Germain pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów (1:1, 4:3 w rzutach karnych), radosne świętowanie kibiców bardzo szybko przerodziło się w prawdziwe zamieszki uliczne.
W Paryżu na Polach Elizejskich, wokół Łuku Triumfalnego i w okolicach Parc des Princes doszło do masowych aktów wandalizmu. Grupy kibiców (i nie tylko) podpalały samochody, rowery miejskie Lime, kontenery i śmietniki. Sklepy zostały splądrowane, witryny wybijane, a w kierunku policji leciały petardy i racje. Doszło nawet do prób szturmowania komisariatów policji.
Według francuskich władz w całym kraju zatrzymanoponad 400–800 osób(w zależności od źródła), w tym ponad 280 tylko w regionie paryskim. Kilku funkcjonariuszy zostało rannych, w tym jeden w stanie poważnym. Policja używała gazu łzawiącego i jednostek antyterrorystycznych. Przed meczem przygotowano aż 22 tysiące funkcjonariuszy, obawiając się właśnie takich scen.
Do podobnych incydentów doszło także w innych miastach – m.in. w Rennes, Clermont-Ferrand i Strasburgu.
To nie pierwszy raz, gdy zwycięstwo PSG lub reprezentacji Francji kończy się takimi obrazami. Wielu komentatorów we Francji otwarcie mówi o problemie „ultrasów”, braku dyscypliny i szerszych problemach społecznych, które co jakiś czas wybuchają właśnie przy okazji dużych wydarzeń sportowych.
Francuskie media i politycy już rozpoczęli debatę, kto i dlaczego nie był w stanie opanować sytuacji mimo ogromnych sił policyjnych.





