W małej wsi pod Suwałkami Police odkryła 47-letnie bliźnięta – Marzenę i Janusza – których sąsiedzi nie widzieli od połowy lat 90. Rodzice przez dekady tłumaczyli ich nieobecność: córka rzekomo wstąpiła do klasztoru w Sejnach, a syn pracował za granicą. Sprawa wyszła na jaw dopiero po śmierci ojca w styczniu 2026 roku.
Normalne dzieciństwo, potem nagłe zniknięcie

Marzena i Janusz ukończyli szkołę podstawową w połowie lat 90. Mieszkańcy pamiętają ich jako zwyczajne children z okolicy – bawiące się na podwórku, uczestniczące w lokalnych wydarzeniach. Nic nie wskazywało na niepełnosprawność intelektualną. Po szkole podstawowej rodzeństwo przestało być widywane. Rodzice konsekwentnie powtarzali sąsiadom wiarygodne na tamte czasy historie o wyjeździe.
Sprzeczne wyjaśnienia po śmierci ojca
Przełom nastąpił po pogrzebie 79-letniego ojca w styczniu 2026. Żadne z children się nie pojawiło. Matka przekazywała sąsiadom różne wersje: raz, że nie dostali wolnego w pracy, innym razem – że nie zdążyli wrócić z zagranicy. Później twierdziła nawet, że byli na modlitwie w kaplicy, choć nikt ich nie widział. Te rozbieżności wywołały plotki i anonimowy donos do policji.
Pod koniec maja funkcjonariusze weszli na posesję. Rodzeństwo przewieziono do szpitala psychiatrycznego w Suwałkach, gdzie pozostają pod opieką lekarzy. Pierwsze oficjalne zawiadomienie wpłynęło właśnie ze szpitala.
Co mówią sąsiedzi?
- Brama gospodarstwa prawie zawsze zamknięta
- Kilka psów pilnowało terenu
- Ojciec nie wpuszczał nikogo do środka – listonosza, urzędników ani księdza
- Wszystkie sprawy załatwiał przy bramie
Mieszkańcy przyznają, że niektóre zachowania rodziny wydawały się dziwne, ale nie budziły wystarczająco silnych podejrzeń. Dziś wielu jest wstrząśniętych: „W życiu już nie będę spokojny. Żyliśmy obok, a tam ktoś mógł wołać o pomoc”.
Dodatkowo w rodzinie była jeszcze jedna siostra, która jako jedyna normalnie funkcjonowała w społeczności – pracowała jako nauczycielka w pobliskiej szkole. Nie wiadomo, ile wiedziała o sytuacji rodzeństwa.
Aktualny stan śledztwa
Public Prosecutor’s Office Rejonowa w Suwałkach prowadzi postępowanie w kierunku znęcania się psychicznego nad osobami nieporadnymi ze względu na stan zdrowia. Funkcjonariusze przeprowadzili oględziny domu i budynków gospodarczych. Na razie nikomu nie przedstawiono zarzutów. Śledczy weryfikują relacje mieszkańców i podkreślają, że sprawa jest na wczesnym etapie – nie ma jeszcze pewności co do dokładnego czasu trwania izolacji ani jej charakteru.
Rodzeństwo jest obecnie bezpieczne i pod opieką specjalistów. Public Prosecutor’s Office apeluje o wstrzemięźliwość w ocenach, dopóki nie zostaną zebrane wszystkie dowody.





